Tag: współdziałanie

ciekawe metodytwórczy nauczyciel

Budowanie zespołu i uczenie współpracy – propozycje ćwiczeń

Siła dobrze współpracującego ze sobą zespołu nie ma sobie równych. Ważne, by również w klasie doskonalić kompetencje społeczne, w tym właśnie współdziałanie, czyli umiejętność niezbędną w życiu, także, a może przede wszystkim,  zawodowym. Dobrze zaprojektowane godziny wychowawcze, wydarzenia klasowe, a także lekcje mogą służyć tworzeniu zespołu, wspólnemu uczeniu się od siebie nawzajem, rozwiązywaniu problemów, a także nauki trudnej sztuki kompromisu.

Konkretne pomysły na ćwiczenia poprzedzę filmikiem animowanym „The power of team work”, który w zabawny sposób ukazuje, jak ważna jest wspomniana już wcześniej siła zespołu. Myślę, że tę krótką animację warto również wykorzystać w klasie.

Kliknij tutaj – zobacz film!

Propozycje zadań w odniesieniu do filmu – praca w grupach:

  1. Zastanówcie się, co mogłoby się stać, gdyby bohaterowie kreskówki nie potrafili ze sobą współpracować?
  2. Kiedy/w jakich sytuacjach z życia wziętych praca zespołowa jest szczególnie ważna?
  3. W jakich sytuacjach szkolnych współpraca z innymi pomaga?

Propozycje ćwiczeń służących budowaniu zespołu oraz współpracy

  1. Poznaj mnie – dzielimy grupę na pary, a  następnie dajemy 10 minut na to, by sparowani partnerzy porozmawiali ze sobą na wylosowany przez nich temat, np. „jaki jest Twój ulubiony dzień tygodnia i dlaczego”? Karty do pobrania – budowanie zespołu – ulubione – karty  Każda osoba w parze odpowiada na pytanie, a partner jej słucha, nie komentując. Następnie, siedząc w kole, każda z osób opowiada o tym, co powiedział jej partner.

  2. Węzeł gordyjski. Uczniowie stoją w kole. Prosimy ich, by zmniejszali koło, poprzez powolne wchodzenie do środka – tak, by byli blisko siebie. Następnie zamykają oczy, a my łączymy ich dłonie z dłońmi innych kolegów i koleżanek. W ten sposób powstaje węzeł gordyjski. Prosimy o otwarcie oczu i i rozwiązanie węzła bez puszczania swych dłoni.

  3. Najlepsze i najgorsze – zadanie służy lepszemu poznaniu się klasy. Dzielimy uczniów na 4-osobowe grupy i każdemu zespołowi dajemy listę tematów, do których tworzą listy najlepszych i najgorszych przykładów, np. imię dla dużego psa, piosenkarz, polska kuchnia, miejsce wakacyjnego odpoczynku, itp.

  4. „Czy pamiętasz?” Potrzebujemy 30 niedużych rekwizytów oraz ręcznik. Rzeczy układamy na podłodze i dajemy 5 minut grupie na dokładne obejrzenie ich. Po upływie pięciu minut zakrywamy rzeczy i prosimy każdego ucznia, by indywidualnie, bez niczyjej pomocy, spisał na kartce jak najwięcej rzeczy, które zapamiętał. Dajemy na to 5 minut, a następnie dzielimy uczniów na 4-5 osobowe grupy i prosimy ich o stworzenie wspólnej listy rzeczy również w ciągu 5 minut. Na koniec każda z grup odczytuje swój spis, a my pokazujemy, co leży pod ręcznikiem. Zadanie ma na celu pokazanie, że w grupie można zdziałać więcej.

  5. Magiczna różdżka. Dzielimy uczniów na 4-5 osobowe grupy. Prosimy ich  o to, by wyobrazili sobie, że mają magiczną różdżkę, dzięki czemu mogą zrobić coś dobrego dla innych. W ciągu 15 minut mają wspólnie ustalić, co chcieliby zmienić na świecie, wykorzystując magiczną różdżkę. Następnie omawiamy pomysły.

  6. Milcząca  burza mózgów. To propozycja burzy mózgów, która uczy uważności i pracy zespołowej. Możemy ją wykorzystać w dowolnych okolicznościach, a ja odniosę się do poprzedniego zadania. Dajemy każdej grupie kartkę i długopis i prosimy, by w milczeniu, nie odzywając się wykonali zadanie, jakim jest rozwiązanie problemu, np. przekonanie ludzi do segregowania śmieci. Każdy w grupie wpisuje swoje 3 propozycje, przekazując sobie nawzajem  kartkę zgodnie ze wskazówkami zegara. Nie należy rozmawiać, ani powielać pomysłów poprzedników. Czas przeznaczony na wykonanie zadania to ok. 15 minut. Następnie omawiamy rezultaty pracy oraz samopoczucie uczestników – co im pomagało, a co przeszkadzało w wykonaniu zadania.

doświadczeniainspiracjesprawczy uczeń

Dzień Otwarty w szkole, czyli uczniowie i absolwenci w działaniu

doświadczeniainspiracje

Edukacja to relacja

Tytuł dzisiejszego postu jest zapożyczony od Fundacji Edutank (więcej szczegółów tutaj – kliknij), która już w październiku organizuje konferencję pod takim tytułem. A że bez relacji w dobrej szkole ani rusz, napiszę, jak staramy się budować relacje w gdyńskiej Jedynce.

Ważny początek

Zmorą  każdego początku roku szkolnego  są wszelkiego rodzaju zasady odczytywane na pierwszych lekcjach. Z opowieści koleżanki z pracy wiem, że po pierwszym dniu dziecko wróciło ze szkoły i jak mantra powtarzało: „Brak kapci – minus dwa punkty”.  Zasady są bardzo ważne, szczególnie dotyczące oceniania oraz współegzystowania w szkole, ale na miłość boską, zacznijmy od poznania ucznia i prostych zabaw integracyjnych. Jak dobrze wiemy, pierwsze wrażenie, pierwsze emocje najczęściej wpływają na nasze nastawienie i odbiór nowego miejsca i ludzi.

Poprosiłam wychowawców i nauczycieli uczących, by rozpoczęli pracę z młodzieżą właśnie od zabaw integracyjnych i rozmowy, a lekcje poświęcone WZO, PZO i BHP przesunęli na kolejną lekcję. Warto również wraz z młodzieżą stworzyć klasowe zasady i określić wartości i postawy, jakimi się kierujemy, ale to na kolejnej godzinie. Oczywiście mam świadomość, że nie wszyscy nauczyciele zaczną rok w ten sposób, ale przyznam, że z radością obserwowałam tych, którzy odważyli się zacząć inaczej, opuścili mury szkoły, by w przyjaznym otoczeniu zieleni, na boisku lub dziedzińcu, zacząć kolejny rok szkolny, integrując się z gimnazjalistami.

Pierwszy dzień lekcyjny przywitaliśmy również w rytmach kotłów karaibskich. Zaprzyjaźniony ze szkołą zespół Amber Shire na dużej przerwie zagrał kilka energetycznych kawałków dla całej społeczności.

Uczmy współdziałania

Duży nacisk w naszej pracy kładziemy na rozwój kompetencji społecznych, w tym przede wszystkim umiejętność współpracy z innymi. Temu służą nie tylko warsztaty prowadzone przez wychowawców, pedagoga i psychologa, ale również gry miejskie dla wszystkich uczniów, czy zajęcia poza szkołą. Staramy się, by na każdej lekcji uczeń miał możliwość współpracy z innymi. Wciąż pracujemy nad tym, by doceniać wartość procesu współtworzenia czegoś, nie celebrować błędów, a wyciągać wnioski i inspirować do podejmowania refleksji.

Oczywiście nie jest to łatwe. Cały zeszły rok szkolny przepracowywaliśmy z Samorządem Uczniowskim pewną sytuację konfliktową dotyczącą szkolnego przedsięwzięcia. Uczyliśmy się wszyscy trudnej sztuki demokracji, kompromisu oraz zasad. Przyznam, że nie raz miałam ochotę powiedzieć „basta”, jednak dzisiaj wiem, że relacyjnie nasz problem przyniósł wiele dobrego. W naszej szkole uczeń ma przestrzeń do podejmowania inicjatyw, my dorośli pomagamy w tym, by te działania miały sens i służyły czemuś dobremu.

Uławkowieniu wywiadówek mówimy „nie”

Ile razy siadałam w ławce na zebraniu czy konsultacjach w szkołach, do których chodził mój syn, tyle razy wchodziłam w skórę ucznia, przestawałam czuć się partnerem w rozmowie. To zapewne działało w dwie strony. W Jedynce wierzymy w to, że rodzic to partner, specjalista „od swojego dziecka”, dlatego inaczej aranżujemy klasową przestrzeń na czas zebrań i uważnie wsłuchujemy się w drugą osobę. Często taka zmiana sali wywołuje sprzeciw w rodzicach (tutaj odzywa się tęsknota za tym, co znane). 

Integracja kadry

My zaczęliśmy od ogniska dla chętnych. Przyszło prawie całe grono. Nieformalne rozmowy, w tym niekoniecznie o szkole, poczucie siły grupy i bardzo przyjazna atmosfera sprawiły, że spotkanie trwało długo, a my w pozytywnych nastrojach wracaliśmy do domu. Już niedługo wrócimy do naszych nieformalnych spotkań w szkole, w sali bez drzwi, gdzie będziemy gotować, szyć, relaksować się i dzielić swoim doświadczeniem. Czasem zaprosimy uczniów i rodziców, pamiętając jednak o tym, że budowanie więzi między nami jest bardzo ważne.

To zapewne proste przykłady sytuacji służących budowaniu relacji w szkole. Oczywiście nie opisałam wszystkich, o tym więcej już wkrótce.

refleksje

Jak to jest być „change maker’em” w Jedynce?

O autorze: Mikołaj Witoński jest uczniem drugiej klasy Gimnazjum nr 1 w Gdyni, a zarazem Przewodniczącym Samorządu Uczniowskiego. W czerwcu 2015 roku zasiadał w ławach sejmowych jako parlamentarzysta Sejmu Dzieci i Młodzieży. Na co dzień zaangażowany w życie szkoły, zapatrzony w wielkich „zmieniaczy” tego świata.

1936257_734400346659582_8940779948850637426_n (1)

Ewa i Mikołaj w Sejmie Dzieci i Młodzieży

Odpowiedź na to pytanie trzeba chyba zacząć od rozszyfrowania wyrazu „change maker”. Jest to określenie stworzone przez Fundację Ashoka, a w wolnym tłumaczeniu oznacza „zmianoczyńcę”, ale słowo to jest równie tajemnicze, co jego angielski odpowiednik. Chodzi tu o osobę, dla której otaczająca nas rzeczywistość nie jest obojętna. Jest to ktoś , kto widzi zło i niedoskonałości tego świata i jednocześnie chce tenże świat naprawiać. Mianem changemakerów określić można zarówno członków organizacji Kanthari pomagających ludziom w Afryce, pana Wacława Idziaka przełamującego swoją działalnością stereotyp niezorganizowanej i zacofanej wsi, jak i naszą skromną jedynkową działalność. Z premedytacją piszę tu „naszą”, bowiem gdybym miał opowiedzieć o działalności tylko mojej, bez przedstawienia szerszego kontekstu, byłby to tekst, nie tylko nudny, ale i niekompletny.

Ci „my” to niezwykły zespół nauczycieli, rodziców i uczniów, to pani dyrektor Oktawia Gorzeńska, to panie zajmujące się Samorządem, pani Dorota Gorzejewska i pani Kasia Hołownia, to pani Ela Matosek z Rady Rodziców, to Oliwia Janicka i Kuba Ginter z Prezydium SU i wszyscy Ci, których tu nie wymieniłem, lecz którzy mają niemały wpływ na szkolę. Ale na czym właściwie przeprowadzana przez nas zmiana polega i jak to w praktyce wygląda?

Tu honor oddać trzeba pani Dyrektor, która pozwala nam przeprowadzić zabieg na otwartym sercu polskiej edukacji, z Gimnazjum nr 1 jako królikiem doświadczalnym. Chcemy zmienić myślenie o szkole jako autorytarnej instytucji, w której uczeń to tylko „another brick in the wall”, nic nieznaczący klocek w większej układance. Staramy się w skostniały sposób działania tradycyjnej szkoły wprowadzać (mam nadzieję, że skutecznie) na pozór oczywiste rozwiązania. Wierząc w ideę demokracji, wtłaczamy ją w każdy zakamarek naszego gimnazjum – tak, by uczeń rzeczywiście poczuł, że jego zdanie nie jest ignorowane i że ma on moc wpływania na organy takie jak dyrekcja, czy samorząd. Szkoła, która nie jest dla ucznia drugim domem, szkoła, do której uczeń chodzi, bo musi, a nie dlatego, że chce, szkoła, która nie oferuje nic poza wysokim poziomem nauczania, jest tak naprawdę swoją własną karykaturą i moim zdaniem, właśnie ona jest przyczyną braku aktywności obywatelskiej i powszechnego zobojętnienia w naszym społeczeństwie.

Wbrew opinii niektórych, wcale nie musi dokonać się wielka rewolucja! Wystarczą proste rozwiązania, takie jak tzw. skrzynka inspiracji, do której uczniowie wrzucają swoje uwagi i propozycje spisane na kartkach. Wystarczy pytać uczniów, czy chcą, by samorząd zorganizował im taki czy inny dzień tematyczny. Naprawdę wystarczy z uczniami rozmawiać, a nie narzucać im własne zdanie.

Co jest jednak najważniejsze? Najważniejsze jest, byśmy wszyscy, którzy z edukacją jesteśmy powiązani, nauczyciele, uczniowie, rodzice, dyrektorzy szkół i uczelni, uwierzyli że taka zmiana może się dokonać. „Marzenie, o którym marzymy sami, to tylko marzenie. Marzenie, o którym marzymy razem, staje się rzeczywistością” – powiedział kiedyś John Lennon i jest to święta prawda. Jednak nie chcemy, by zmiana przez nas realizowana stała się zwykłym frazesem, jak to się niestety czasami dzieje. Musi ona być czymś naturalnym i odpowiadać potrzebom społeczności szkolnej. Nawet jeśli to, co robimy, dziś zdaje się być innowacyjne i całkiem nowe, za rok może okazać się przestarzałe i źle funkcjonujące. Musimy mieć się na baczności i cały czas oglądać się za siebie, by w dynamicznym procesie naprawiania świata i szkoły z impetem nie oderwać się od rzeczywistości i od zwykłego ucznia. Niemniej jednak udoskonalanie się i poprawianie tego, co w nas złe, nigdy nie może się zakończyć, więc i my w myśl heraklitejskiej zasady, jakoby zmiana była jedyną stałą, nie zatrzymujemy się, nie spoczywamy na laurach.

Wierzę, że droga, na którą weszła Jedynka, jest drogą dobrą, wierzę, że uczniowie czerpią satysfakcję z wolności i możliwości działania, jaką im dajemy, wierzę że nauczyciele widzą, że szkoła demokratyczna i współpracująca ma rację bytu i wierzę, że za naszym przykładem pójdą inne podstawówki, gimnazja i licea. Wierzę, że prawdziwa dobra zmiana jest możliwa.

doświadczeniainspiracjerefleksje

Refleksje dyrektora – eduzmieniacza – cz. 1.

Właśnie minęło półtora roku, odkąd rozpoczęłam drogę  przewodzenia społeczności swojej szkoły. Był to moment dość trudny ze względu na okoliczności temu towarzyszące ( o tym dzisiaj nie będę pisać). Wówczas moim marzeniem  było stworzenie innej kultury funkcjonowania szkoły – zbudowanie modelu prawdziwej współpracy, a raczej (współ)działania, gdzie każdy czuje się odpowiedzialny za naszą Jedynkę (szkołę). Postanowiłam też: rewolucji nie będzie! Jak już to ewolucja. Bardzo się myliłam. Rewolucja przyszła sama, nieplanowana.

Jeden „naprawiany” element pociągał za sobą kolejny, a stworzona, a raczej uwolniona do podejmowania inicjatywności przestrzeń, bardzo szybko przyniosła wspaniałe pomysły, projekty i wspólne przedsięwzięcia. Jedynka zaczęła się zmieniać. Oczywiście nie zawsze było łatwo, pierwszy rok był pełen kłopotów – najczęściej interpersonalnych. Wygoda płynąca z podążania utartymi schematami, lęk przed nowym –  powodowały opór i złość. Mogłabym oczywiście się tutaj rozpisać, ale jako że celem mojego tekstu jest upowszechnianie dobrych zmian, skupię się na tym, co pomaga w przezwyciężaniu kłopotów i wdrażaniu nowego w szkole. Wydaje mi się, że moje spostrzeżenia są uniwersalne, bo zmiana to proces, który rządzi się znanymi większości prawami (ukazuje to poniższy obrazek ze strony http://www.projektmotywacja.pl).

proces zmian

Pragnę też podkreślić,  że proces zmian jest w toku. Po pierwsze, wiele elementów szkolnego życia   wciąż wymaga  udoskonalenia, po drugie, szkoła jest bliska życiu, a to oznacza nieustanną zmianę, w której prężność (rezyliencja), czyli umiejętność dostosowywania się do zmieniających się warunków powinna być kształtowana, rozwijana i wzmacniania. Jednym słowem – zawsze będziemy żyli w zmianie. Być może moje refleksje pomogą innemu eduzmieniaczowi, który w tej chwili jest na początku drogi lub przeżywa jeden z kryzysów, które i mnie dopadały.

  1. Lider. Wszystko zaczyna się od lidera. Zgadzam się tutaj z tymi znawcami edukacji, którzy mówią, że to oddolne działania zmieniają oblicze naszej edukacji. Wierzę także w metodę bąbli, czy efekt domina (można o tym poczytać tutaj – kliknij). Jako, że lider jest początkiem, musi on również zacząć od siebie:
  • mieć wiedzę i kompetencje, otwartość na zmiany i dużą motywację wewnętrzną, by rozwijać się – to on ma być nie tylko wzorem dla innych, ale również inspiratorem działań, „wspieraczem”;
  • być kreatywny i elastyczny, jednym słowem obdarzony kompetencją prężności, czyli dostosowania się do nowych, niespodziewanych sytuacji (umieć poszukiwać rozwiązań);
  • mieć charyzmę, a przy tym kierować się wartościami;
  • być przywódcą, który nie tylko potrafi przyznać się do błędu, ale też dzielić się przywództwem;
  • mieć wysoko rozwinięte kompetencje społeczne, zdolności interpersonalne, a także odporność psychiczną. Uważam, że znajomość psychologii bardzo pomaga w pracy. Oczywiście nie musimy kończyć studiów, ale czytać odpowiednie publikacje i rozmawiać z mądrzejszymi od siebie. Będzie nam łatwiej rozumieć pewne mechanizmy, wyczuć manipulację, nie dać się „łatkom”, czyli przesiewać informacje i znajdować złoty środek.Nie tracić wiary w swą misję.

Tutaj można się również rozpisać, jednak kolejne wskazane przeze mnie aspekty również będą odnosić się do lidera.

2. Budowanie relacji. To moim zdaniem podstawa. Od tego zaczęłam. Rozpoczynałam zmianę w sytuacji kryzysu, pęknięcia w gronie, konfliktu z Radą Rodziców, nieobecności absolwentów w szkole. Tak więc nie było łatwo, a przecież chciałam, abyśmy wszyscy współtworzyli Jedynkę. Najpierw stworzyliśmy salę bez drzwi ze stołami i  sofami. Zawsze otwartą, gdzie można przyjść, popracować razem, porozmawiać, wypić herbatę lub zjeść kanapkę. Oprócz spotkań integracyjnych (uczniów i kadry) zaczęliśmy organizować mniej formalne spotkania w naszej „społecznej” sali nr 07: wspólne warsztaty (rodzice, absolwenci, uczniowie, kadra) – robiliśmy świąteczne stroiki, ozdoby świąteczne, zielone koktajle. Za tydzień będziemy szyli cuda ze starych dżinsów. Warsztaty prowadzą uczniowie, absolwenci lub rodzice. Spotkaliśmy się na „kawie z dyrektorką”, a także na „Ugotowanym piątku” (tym razem w nauczycielskim sosie z naszymi osobistymi dziećmi), gdzie od siebie nawzajem uczyliśmy się jak robić hummus i deser z mascarpone. Przy okazji mąż jednej z koleżanek przygotował dla nas koktajl arabski. Organizujemy też wspólne dyżury rady rodziców z dyrekcją. Na nasze spotkania przychodzą też przyjaciele Jedynki ze środowiska lokalnego, nasza Jedynkowa rodzina jest coraz większa. W tym roku, dzięki wsparciu rodziców, otworzyliśmy dla młodzieży poddasze, gdzie można odpocząć lub pograć w gry planszowe i tenis stołowy.

Tak budujemy relacje na różnych poziomach: U-N-R, N-R, R-N. Trzeba pamiętać, że początki są trudne, na pierwsze spotkania przychodziło niewiele osób, teraz jest ich coraz więcej. Najtrudniej przełamać się rodzicowi, który przyzwyczaił się do tego, że jego rola w szkole ogranicza się do bycia poinformowanym o wynikach w nauce i uiszczenia wpłat. Tak więc sama decyzja o przyjściu do szkoły na mniej formalne spotkanie, bywa dużym wyzwaniem.

3. Informacja i przejrzysta komunikacja. Niewiedza frustruje i z pewnością nie pomaga w zmianie. Mamy kilka kanałów informacyjnych, oczywiście poza spotkaniami zespołów, czy całej rady oraz  poza zebraniami z rodzicami.

  • e-mail – wszystkie bieżące, najważniejsze informacje dotyczące życia szkoły przesyłane są wszystkim nauczycielom na pocztę elektroniczną;
  • strona internetowa szkoły aktualizowana jest na bieżąco (nauczyciele, rodzice i uczniowie przesyłają informacje do zamieszczenia);
  • Facebook – dzięki niemu informacje o tym, co się dzieje w szkole niemalże codziennie, czasami nawet kilka razy dziennie docierają do ponad 1300 osób. Służy on  też komunikacji, na wszystkie otrzymane wiadomości odpowiadamy.
  • grupy na Facebooku – Samorząd Uczniowski, Superkadra Jedynki, grupy klasowe na poziomie uczniowskim i rodzicielskim – to narzędzia wzmacniające komunikację i współpracę.
  • e-mail służbowy nauczycieli – daje możliwość rodzicowi i opiekunowi łatwiejszego skomunikowania się z nauczycielem, wychowawcy oczywiście również  pozostają w kontakcie e-mailowym z rodzicami;
  • spotkania dyrekcji z przedstawicielami Samorządu Uczniowskiego – odbywają się w miarę potrzeb, są ustalane na bieżąco;
  • dyżur dyrekcji – wynika z wymogów administracyjnych, jednak rodzice naszych uczniów umawiają się według potrzeb – jesteśmy elastyczni.

Ciąg dalszy nastąpi, a w nim:

4. Jasne zasady.

5. Uczeń ma głos.

6. Rodzic to partner.

7. Stworzenie przestrzeni do działania.

8. Dzielenie się przywództwem.

9. SLOW.

 

 

inspiracje

Tydzień Języków Obcych, czyli szkoła w działaniu

Dzisiaj kolejna inspiracja rodem z naszego gimnazjalnego świata – Tydzień Języków Obcych. Można go zapewne zorganizować w poważnej konwencji, a można, tak jak w gdyńskiej Jedynce, połączyć naukę z zabawą, co zapewne przyniesie fantastyczne rezultaty.

Nasze Superbelferki Języków Obcych zaproponowały i zrealizowały we współpracy z młodzieżą i Radą Rodziców tydzień tematyczny bogaty w różnorodne aktywności. Wszystko oczywiście związane było z językami prowadzonymi przez gimnazjum, czyli angielskim, niemieckim i francuskim.

Superbelferki w działaniu

Tydzień Języków Obcych dość przewrotnie rozpoczął się w piątkowy wieczór – Nocą Filmową w Jedynce, kiedy to ponad setka chętnych uczniów oglądała filmy w trzech wspomnianych językach obcych. Warto wspomnieć, że na korytarzach zawisła wystawa plakatów – dzieł młodzieży.

Poniedziałek przyniósł turniej wiedzy i umiejętności, w którym brali udział przedstawiciele wszystkich klas.

Wtorek był poświęcony grom planszowym stworzonym przez naszych uczniów. W auli, w przyjaznej, wypełnionej pufami, sofami i stolikami przestrzeni, w trakcie lekcji języków obcych kolejne grupy przewijały się, by zagrać w gry w językach obcych. Językami urzędowymi w auli były: angielski, niemiecki i francuski, za każde polskie słowo trzeba było zjeść plasterek cytryny. Gry planszowe (tematyczne) – tworzone przez uczniów to niewątpliwie wpływ edukacji nieformalnej na naszą szkolną rzeczywistość. Nauka poprzez działanie i doświadczanie z pewnością jest bardziej skuteczna.

Środa przyniosła „kiermasz smaków” – na przygotowanych przez młodzież stoiskach mogliśmy posmakować specjałów kuchni niemieckiej, angielskiej i francuskiej. Kto nie jadł, niech żałuje!

Finałowy czwartek wypełniły: quiz oraz Dzień Przebierańców (w konwencji angielskiej/niemieckiej/francuskiej).

fot. Szymon Rosztajn

fot. Szymon Rosztajn

Zalety wydarzenia:

  • aktywizacja społeczności szkolnej;
  • rozwijanie kreatywności;
  • wzrost wiedzy;
  • doskonalenie rozmaitych kompetencji, w tym społecznych (na przykład współdziałania);
  • pojawienie się nowych pomysłów na kolejne przedsięwzięcia.