Tag: Szkoła z mocą zmieniania świata

inspiracjeprzestrzeń do zmian

Szkoła z mocą zmieniania świata w Radowie Małym – inspiracje

Już  po pierwszych krokach postawionych  w przestrzeni tej nie tak małej szkoły wiem, że jest tutaj inaczej. Niesztampowo. Twórczo i z duszą. Docieram do Radowa Małego pewnej czerwcowej nocy, by spotkać się z Ewą Radanowicz, popracować nad wspólnym projektem, no i oczywiście zainspirować się tym wyjątkowym miejscem oraz działaniami Ewy i jej zespołu.

Jest północ, kiedy ruszamy na zwiedzanie szkoły i po kolei odkrywamy jej magiczne, przyjazne zakamarki. Dzisiaj dzielę się zdjęciami. Być może zainspirują kogoś do zmiany w spojrzeniu na przestrzeń w szkole. Kolejny raz widać, że można, jeśli tylko chcemy.

 

 

doświadczeniainspiracjetwórczy nauczyciel

Warsztaty lalkarskie – to jest to!

Dzisiaj bardziej artystycznie, bo o warsztatach lalkarskich – pracy z lalką, którą fantastycznie możemy wykorzystać w działaniach  z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi. Tak, tak! I nie będzie to infantylna zabawa, tylko prawdziwa sztuka – stworzymy lalki z papieru, ożywimy je, wymyślimy fantastyczną historię i razem z innymi stworzymy etiudę lub prawdziwy spektakl. 

Nie dalej jak dwa miesiące temu w ramach spotkania polskich Szkół z mocą zmieniania świata według Fundacji Ashoka miałam ogromne szczęście i radość uczestniczyć w warsztatach lalkarskich poprowadzonych przez Marię Schejbal z Teatru Grodzkiego w Bielsku-Białej. Koniecznie odwiedź stronę internetową TG – kliknij tutaj i zobacz, ile fantastycznych rzeczy, w tym tych łączących pokolenia, można zdziałać poprzez sztukę. Mnie i warsztaty Marii, i jej opowieść o pracy bardzo zainspirowały. 

Warsztaty trwały około dwóch godzin.  W niewielkiej sali gimnastycznej przyjaznej przyłękowskiej szkoły czekały na nas arkusze szarego, papieru, stare gazety, sznurek i nożyczki.

Pierwszy etap tworzenia lalki polegał na przygotowaniu papieru poprzez jego zgniatanie, ugniatanie i ogólne „wymęczenie”. Ile hałasu i zabawy mieliśmy przy tym, aż trudno opisać!  Następnie według wskazówek Marii Schejbal po kolei wykonaliśmy głowę lalki, owijając ją kawałkiem papieru, potem mocno przewiązaliśmy szyję, a następnie przygotowaliśmy górne i dolne  kończyny lalki – powoli skręcając papier w dwa „powrozy” i mocując dzięki sznurkowi tak, by tworzyły ciało.

Potem nadszedł czas na upiększanie naszego dzieła, nadawanie mu charakterystycznych cech, ubieranie. Co najbardziej podobało mi się w tej pracy, to ogromny nacisk na uważność – wykorzystywanie niedoskonałości do tworzenia rysu psychologicznego naszej lalki – przyglądanie się jej i wymyślanie kim jest, jaka jest i czego chce. 

Mając świadomość ogólności opisu tworzenia lalki odsyłam do publikacji Marii, która czyni to w lepszy sposób – kliknij tutaj – oraz do zdjęć. 

Kolejnym etapem pracy było animowanie lalek przez czteroosobowe grupy. Trzy osoby trzymały jedną lalkę, a czwarty członek grupy tworzył opowieść, według której lalka ożywała na scenie. Jeden aktor prowadził głowę i prawą rękę lalki, drugi podtrzymuje tułów w pasie oraz lewą rękę, a trzeci odpowiada za ruch nóg. Po kolei każdy z nas wchodził w rolę reżysera – twórcy historii, a pozostałe trzy osoby ćwiczyły występ, a następnie wszystkie grupy prezentowały swoją pracę. Przy okazji rozmawialiśmy o roli ruchu, symbolach, metaforze, zastanawiając się, co jeszcze można by ulepszyć. 

 

Obejrzyj krótki film z warsztatów!

 

 

 

doświadczeniainspiracjeprzestrzeń do zmian

Zwykła-niezwykła Szkoła z mocą zmieniania świata w Przyłękowie

Szkoła Podstawowa  w Przyłękowie właśnie będzie celebrować  105. urodziny. Od pięciu lat w jej murach mieści się Montessori Mountain School – zwykła-niezwykła szkoła z mocą zmieniania świata. Miałam ogromną radość gościć w niej i muszę powiedzieć, że z całego serca żałuję, że ani ja, ani mój syn nie mieliśmy szczęścia być uczniami takiej szkoły. Tę możliwość ma 107 uczniów, z którymi pracuje kilkunastu nauczycieli, a którym przewodzi Ewa Kaliszuk.

Już samo wejście do budynku – niewielki – przyjazny hol ze zbudowaną z europalet sofą i krzesłem Pana Leszka i ogromnym drzewem na ścianie ze zdjęciami dzieci dają pierwsze pozytywne wrażenie – TUTAJ LICZĄ SIĘ RELACJE, a jak głosi jedno z haseł – „Brudne dziecko… to szczęśliwe dziecko”.  Wspomniany Pan Leszek to dziadek jednego z uczniów, który każdego dnia przychodzi do szkoły, gdzie przy okazji odebrania wnuka, ucina sobie pogawędkę z uczniami i pracownikami.

Nie jestem w stanie opisać wszystkich działań placówki, skupię się zatem na tym, co najlepiej zapamiętałam i co najbardziej mnie ujęło.

Praca własna

Każdego dnia, poza wtorkiem, od 8.00-10.15 wszyscy uczniowie samodzielnie pracują w ramach tzw. pracy własnej. Nauczyciel jest z nimi, jednak dopiero wtedy, gdy dostanie znak od ucznia w postaci przypiętej w odpowiednim miejscu klamerki, podchodzi i służy pomocą. Dzieci uczą się w ten sposób odpowiedzialności za swój proces uczenia się.

Leśna klasa

Wystarczy przejść ulicę, zejść z „górki na pazurki”, by znaleźć się w przestrzeni leśnej klasy. To miejsce nauki, doświadczania, budowania współpracy, obserwowania, czyli jednym słowem przestrzeń nabywania niezliczonej liczby umiejętności. Klasa „działa” o każdej porze roku – zdaniem Pani Dyrektor Ewy Kaliszuk najwspanialej  jest tutaj zimą, kiedy do podniebnej klasy dzieciaki zjeżdżają prosto z ogromnej górki. Dołączam film autorstwa Piotra Topińskiego, by pokazać, jakie możliwości daje taka przestrzeń.

Lekcja muzyki – przygotowanie do święta szkoły

Do sali przywołały mnie skoczne dźwięki muzyki. Pani od muzyki przygotowywała uczniów do występów – zobaczcie sami, jak przebiegała praca uczniów, ile pewności siebie miały dzieci, których próby podglądało kilka obcych osób.

20170602_115859

lekcja muzyki

lekcja muzyki – kliknij

Przestrzeń w szkole

Przyjazne klasy, wypełnione pracami dzieci i potrzebnymi pomocami. Otwarta biblioteka, zwierzaki na korytarzu,  a w końcu warsztatownia – inspirowana Zespołem Szkół w Radowie Małym Ewy Radanowicz – wszystkie miejsca przyjazne, motywujące (dzięki ciekawym hasłom) i zachęcające do wspólnej pracy, np. szycia czy robienia przetworów. Mam nadzieję, że zdjęcia choć trochę oddają ducha miejsca.

Mój pobyt w szkole był bardzo krótki, jednak w planach mam powrót z uczniami z mojej grupy międzyklasowej już jesienią. Wtedy będę miała szansę z pewnością zobaczyć więcej, czym chętnie się podzielę, bo takie miejsca – prowadzone przez lidera i zespół z pasją, a takich ludzi spotkałam w Przyłękowie, pokazują, że można – wbrew  i pomimo czasem trudnych okoliczności. Trzeba tylko chcieć!

doświadczeniaedukacja za granicą

Edukacja po frankfurcku – z wizytą w Szkole z mocą zmieniania świata

Z rozpędu chciałam napisać „Edukacja po niemiecku”, ale każdy, kto choć trochę zna system edukacji u naszego zachodniego sąsiada, wie, że co land, to w zasadzie inny system oświaty, z osobnym ministerstwem na czele (cały kraj nie ma jednego wspólnego ministra edukacji). Ja miałam przyjemność gościć w Hesji, a dokładniej w IGS Nordend we Frankfurcie, jednej z trzech niemieckich Szkół z mocą zmieniania świata według Fundacji Ashoka.  To szkoła szczególna nie tylko ze względu na włączanie uczniów niepełnosprawnych, ale również na ciekawe innowacje pedagogiczne. Uczy dzieci w wieku 10-16 lat.  IGS Nordend mieści się w przepięknych ponad stuletnich budynkach dawnych szkół dla dziewcząt i dla chłopców, złączonych wspólną salą gimnastyczną i biblioteką  – budynkiem z urokliwym wielkim zegarem. 

„Don’t wait, innovate”!

Koszulka z takim sloganem, jak i plakaty z zeszłorocznej konferencji The Global Goals w Berlinie, zdobią gabinet dyrektora. Uwe Gehrmann, bo o nim mowa, przewodzi społeczności swojej liczącej nieco ponad sześciuset uczniów szkoły od kilkunastu lat. Odwiedzam go w tygodniu wypełnionym spotkaniami z rodzicami potencjalnych niepełnosprawnych uczniów. Na szczęście wczesnym rankiem znajduje czas, by opowiedzieć co nieco o tym, jak działają w placówce. Potem zostaję oddana pod skrzydła Susanne Habermann, pani pedagog, jednej z pięciorga wicedyrektorów, która zabiera mnie na lekcje i pokazuje życie szkoły od środka.

SOL, czyli uczeń wybiera

Razem z Susanne ruszamy na piętro zajmowane przez poziom szósty. Jest to o tyle ważna informacja, że w zasadzie każde piętro pierwszego budynku zajmowane jest przez inny rocznik, a wychowawcy klas tworzą blisko współpracujący ze sobą zespół, w tym wypadku bodajże 6 osób. Kiedy przybywamy na piętro w każdej z sześciu sal zaczynają się lekcje SOL (Selbst organisiertes lernen/Self organized learning/Samodzielnie zorganizowane uczenie). W klasie Susanne każdy uczeń może wybrać, czy uczy się dzisiaj angielskiego czy matematyki, saodzielnie wybiera również miejsce nauki – może to być stół, podłoga, pufa, ławka na korytarzu, specjalna sala do nauki,  klasowa antresola, a nawet parapet. Ważne, by samodzielnie zaplanować w specjalnym szkolnym zeszycie (Logbuch), co zamierzamy dzisiaj zrobić i  jaki osiągnąć cel. Uczniowska praca również znajduje się we wspomnianym notatniku. Co ciekawe, drzwi pięciu z sal są otwarte, uczniowie swobodnie się przemieszczają, miksują z młodzieżą z innych sal, pracują indywidualnie lub w parach – ogólnie czuć ducha pracy i zaangażowania. Na zakończenie zajęć uczniowie dzielą się w kole tym, co zrobili.

Nie tylko SOL

Edukacja w IGS Nordend to również uczenie w blokach – przedmioty przyrodnicze obok humanistycznych, osobno matematyka, j. angielski,  muzyka i sport.  Lekcje trwają tutaj 45 minut, nie słychać przeraźliwie dzwoniącego dzwonka, przerwę oznajmia mrugające światełko. Uczniowie młodszych klas nie mają obligatoryjnego kanonu lektur, dopiero starsza młodzież poznaje klasykę niemieckiej literatury. Miałam możliwość obserwowania zajęć poświęconych omawianej książce, co było dla mnie ciekawym doświadczeniem. Otóż uczniowie analizują  jeden utwór kilka tygodni, czytają i omawiają rozdział po rozdziale. Oznacza to bieżące monitorowanie postępów w lekturze, dalekie od testowania znajomości książki, a bardziej nakierowane na autentyczne zrozumienie jej  tematyki – poprzez dyskusję, możliwość zadawania pytań nauczycielowi, czy tworzenie prac literackich i plastycznych.  Zaskakująca była również dla mnie lekcja wychowania fizycznego – koedukacyjna i bez podziału na grupy – 26 osób ćwiczyło razem pod okiem nauczyciela. Także lekcje języka angielskiego w klasach młodszych są prowadzone bez podziału na grupy.

Mentoring uczniowski

W IGS Nordend z powodzeniem działa mentoring uczniowski. Młodzież ze starszych roczników jest rekrutowana do roli mentorów, a następnie przechodzi szkolenia służące nauce dobrej komunikacji i  rozwiązywaniu problemów. W końcu dostaje pod swą opiekę konkretne grupy klasowe, gdzie aktywnie działa, wspierając młodszych kolegów, motywując do nauki i zaangażowania na rzecz innych. We frankfurckiej Szkole z mocą zmieniania świata prężnie działa samorząd uczniowski. Młodzież włącza się również w sprzątanie sal, czy kantyny – każda klasa według grafika dyżurów.

Zespoły nauczycielskie

Tak, jak napisałam wcześniej, w szkole blisko współpracują ze sobą wychowawcy klas danego poziomu, skupieni w niewielkich 6-7 osobowych zespołach. Ogólnie w IGS Nordend uczy 60 pedagogów, nie ma psychologa, jest za to jednostka  „Schulsozialarbeit”, wspierająca uczniów, rozwiązująca ich problemy, wspomagająca pracę samorządu szkolnego.  Zespoły nauczycielskie mają swego reprezentanta, który bierze udział w spotkaniach z dyrektorem szkoły. Służą one monitorowaniu i rozwiązywaniu problemów, szukaniu nowych rozwiązań. Każdy zespół ma swój mały pokój nauczycielski ze stanowiskami pracy i wspólnym stołem, przy którym codziennie w czasie przerwy spotyka się na drugim śniadaniu (przygotowywanym przez jednego z członków zespołu – według grafiku). Długą przerwę na lunch wszyscy spędzają w nowiutkiej kantynie położonej pod dziedzińcem.

20170428_085849

pokój zespołu nauczycielskiego

Przestrzeń w szkole

Dzięki naszym młodzieżowym mentorom – mogłam odbyć ciekawą podróż po wszystkich zakamarkach szkoły i mogę śmiało stwierdzić, że pomimo ponad stuletniej historii, dotkniętych tradycją murów, jest to przestrzeń dedykowana uczniom i nauczycielom. Każda sala lekcyjna w pierwszym budynku ma wybudowaną antresolę, na której mieszczą się pufy – miejsce idealne dla tych, którzy cenią takie warunki uczenia się. Na ścianach roi się od uczniowskich prac i cytatów ukazujących wartości ważne dla społeczności IGS Nordend. W drugim budynku, gdzie między innymi znajdują się laboratoria do przedmiotów ścisłych, klasowa przestrzeń również sprzyja nauce. W podziemiach odnajdujemy nowo stworzone miejsce z sofami i niewielkim barkiem, gdzie za kilka eurocentów można kupić herbatę. Ciekawym rozwiązaniem jest także wspomniana kantyna, mieszcząca się pod dziedzińcem, do której wiodą ogromne schody, na których od wiosny do jesieni w czasie przerw siedzą spragnione słońca grupy uczniów.

Nowe media

To chyba jedyny aspekt, o którym niezbyt wiele mogę napisać, bo niewiele w tym kontekście się dzieje. W większości sal nie zauważyłam rzutników, w szkole nie ma wi-fi, a w czasie lekcji niemal w ogóle nie wykorzystuje się nowych mediów. Młodzież nieco narzeka na swoiste oderwanie szkoły od życia w tym temacie, ale od wielu niemieckich belfrów słyszałam, że temat nowych technologii w szkole to problem na skalę całego kraju, ale nie wiem, ile w tym prawdy.

Jakie inspiracje?

Wolność wyboru tego, czego chcę się uczyć. Uczenie, jak się uczyć.  Wybór warunków i przestrzeni do uczenia się. Przyjazna atmosfera na lekcji. Rola ucznia. Mentoring uczniowski. To najważniejsze wątki i tematy, z jakimi wróciłam z niemieckiej szkoły. A co Państwu się spodobało najbardziej?