Tag: przestrzeń szkolna

inspiracjeprzestrzeń do zmian

Szkoła z mocą zmieniania świata w Radowie Małym – inspiracje

Już  po pierwszych krokach postawionych  w przestrzeni tej nie tak małej szkoły wiem, że jest tutaj inaczej. Niesztampowo. Twórczo i z duszą. Docieram do Radowa Małego pewnej czerwcowej nocy, by spotkać się z Ewą Radanowicz, popracować nad wspólnym projektem, no i oczywiście zainspirować się tym wyjątkowym miejscem oraz działaniami Ewy i jej zespołu.

Jest północ, kiedy ruszamy na zwiedzanie szkoły i po kolei odkrywamy jej magiczne, przyjazne zakamarki. Dzisiaj dzielę się zdjęciami. Być może zainspirują kogoś do zmiany w spojrzeniu na przestrzeń w szkole. Kolejny raz widać, że można, jeśli tylko chcemy.

 

 

doświadczeniainspiracjeprzestrzeń do zmian

Zwykła-niezwykła Szkoła z mocą zmieniania świata w Przyłękowie

Szkoła Podstawowa  w Przyłękowie właśnie będzie celebrować  105. urodziny. Od pięciu lat w jej murach mieści się Montessori Mountain School – zwykła-niezwykła szkoła z mocą zmieniania świata. Miałam ogromną radość gościć w niej i muszę powiedzieć, że z całego serca żałuję, że ani ja, ani mój syn nie mieliśmy szczęścia być uczniami takiej szkoły. Tę możliwość ma 107 uczniów, z którymi pracuje kilkunastu nauczycieli, a którym przewodzi Ewa Kaliszuk.

Już samo wejście do budynku – niewielki – przyjazny hol ze zbudowaną z europalet sofą i krzesłem Pana Leszka i ogromnym drzewem na ścianie ze zdjęciami dzieci dają pierwsze pozytywne wrażenie – TUTAJ LICZĄ SIĘ RELACJE, a jak głosi jedno z haseł – „Brudne dziecko… to szczęśliwe dziecko”.  Wspomniany Pan Leszek to dziadek jednego z uczniów, który każdego dnia przychodzi do szkoły, gdzie przy okazji odebrania wnuka, ucina sobie pogawędkę z uczniami i pracownikami.

Nie jestem w stanie opisać wszystkich działań placówki, skupię się zatem na tym, co najlepiej zapamiętałam i co najbardziej mnie ujęło.

Praca własna

Każdego dnia, poza wtorkiem, od 8.00-10.15 wszyscy uczniowie samodzielnie pracują w ramach tzw. pracy własnej. Nauczyciel jest z nimi, jednak dopiero wtedy, gdy dostanie znak od ucznia w postaci przypiętej w odpowiednim miejscu klamerki, podchodzi i służy pomocą. Dzieci uczą się w ten sposób odpowiedzialności za swój proces uczenia się.

Leśna klasa

Wystarczy przejść ulicę, zejść z „górki na pazurki”, by znaleźć się w przestrzeni leśnej klasy. To miejsce nauki, doświadczania, budowania współpracy, obserwowania, czyli jednym słowem przestrzeń nabywania niezliczonej liczby umiejętności. Klasa „działa” o każdej porze roku – zdaniem Pani Dyrektor Ewy Kaliszuk najwspanialej  jest tutaj zimą, kiedy do podniebnej klasy dzieciaki zjeżdżają prosto z ogromnej górki. Dołączam film autorstwa Piotra Topińskiego, by pokazać, jakie możliwości daje taka przestrzeń.

Lekcja muzyki – przygotowanie do święta szkoły

Do sali przywołały mnie skoczne dźwięki muzyki. Pani od muzyki przygotowywała uczniów do występów – zobaczcie sami, jak przebiegała praca uczniów, ile pewności siebie miały dzieci, których próby podglądało kilka obcych osób.

20170602_115859

lekcja muzyki

lekcja muzyki – kliknij

Przestrzeń w szkole

Przyjazne klasy, wypełnione pracami dzieci i potrzebnymi pomocami. Otwarta biblioteka, zwierzaki na korytarzu,  a w końcu warsztatownia – inspirowana Zespołem Szkół w Radowie Małym Ewy Radanowicz – wszystkie miejsca przyjazne, motywujące (dzięki ciekawym hasłom) i zachęcające do wspólnej pracy, np. szycia czy robienia przetworów. Mam nadzieję, że zdjęcia choć trochę oddają ducha miejsca.

Mój pobyt w szkole był bardzo krótki, jednak w planach mam powrót z uczniami z mojej grupy międzyklasowej już jesienią. Wtedy będę miała szansę z pewnością zobaczyć więcej, czym chętnie się podzielę, bo takie miejsca – prowadzone przez lidera i zespół z pasją, a takich ludzi spotkałam w Przyłękowie, pokazują, że można – wbrew  i pomimo czasem trudnych okoliczności. Trzeba tylko chcieć!

doświadczeniainspiracjeprzestrzeń do zmian

Sztuka i sztuczki – tak się zmienia szkołę! Zobacz, jak to robią w Lęborku!

Szkolna przestrzeń może być ciekawa i gustowna. Zbudowana wokół niebanalnego pomysłu i inspirująca. Nie kopiująca, a prawdziwie autorska. O tym, jak to się robi, opowiedziały mi dzisiaj Ania i Basia  z Gimnazjum nr 1 w Lęborku.

Trendwatching to jest to!

Ania i Basia – nauczycielki z lęborskiego Gimnazjum nr 1, to pomysłodawczynie odmienionego i nietuzinkowego oblicza  szkoły. Zdradzę od razu, że niestety nie całej, ale wielu jej miejsc i zakamarków. Nie podążają za trendami, ale je wyprzedzają, wykorzystując przy tym wszystko to, co wpadnie w ich ręce i artystycznie poukłada się w głowie. Nie kopiują innych, ale robią coś swojego. Co więcej,  wymyślony motyw przewodni służy innym inicjatywom i inspirowaniu dzieciaków. Tutaj nie efekt końcowy jest celem, ale proces powstawania. Jeden pomysł ciągnie za sobą kolejne, a praca jest niezwykle ciekawa, bo w pewien sposób nieprzewidywalna, a jedne „otwarte drzwi wiodą do trzech  następnych”. W działaniach pań uderza koncepcja i smak, a w procesie wspierają je niesamowici ludzie. To sprawa talentu, ale również pasji i rozwijania swych zainteresowań, jak choćby poprzez udział w targach i imprezach związanych z designem w Polsce i Mediolanie.

Wszystko zaczęło się od lodówki

A raczej projektu „Lodówka”. 8 lat temu Ania i Basia postanowiły namówić młodzież do udziału  w konkursie  Microsoftu i wygrać laptop dla utalentowanego ucznia – grafika. Pomysł nietuzinkowy i bardzo innowacyjny, a mianowicie kolekcjonowanie zdjęć wnętrza lodówek z całego świata z podziałem na żywność różnego rodzaju, w tym organic czy fair trade. Idea pomysłu tak się rozwinęła, że w blogowej przestrzeni znalazły się fotografie wnętrz lodówek podróżników, polarników ze Spitzbergenu, a także z łodzi podwodnej czy  banku genów. Celem projektu była refleksja nad tym, co jemy. A jego częścią między innymi Extreme Food Festiwal, w czasie którego cała szkolna społeczność miała okazję skosztować egzotyczne jedzenie, a wszystko to za pieniądze z nagród konkursowych. Tak więc uczniowie z Lęborka jedli żywność dla astronautów, pakiety dla wojsk, a nawet stuletnie jajka, małże, ośmiornice i inne specjały rodem z azjatyckiej kuchni.

Dzięki projektowi Ania i Basia, a wraz z nimi i społeczność szkolna, nawiązały współpracę z Beatą Pawlikowską, która napisała o swoich różnościach znajdujących się w jej lodówce, a  o lęborskim projekcie opowiedziała na antenie radia. Jedną z wielu ciekawych relacji nawiązanych dzięki twórczej i innowacyjnej pracy pań była znajomość ze Stephanie de Rouge, profesor Akademii Fotografii z USA. A wszystko to dzięki…a może przez lęk przed posądzeniem o plagiat. Otóż pewnego sylwestrowego popołudnia Basia odkryła w Internecie fotograficzny projekt autorstwa Stephanie de Rouge. Artystyczne fotografie ukazujące wnętrza lodówki w zestawieniu z jej właścicielem. Wiadomość wysłana do słynnej fotografki uspokoiła obie panie. Artystka zainteresowała się działaniami lęborskiej szkoły, udostępniła swoje zdjęcia na potrzeby projektu a Basia miała przyjemność spotkać się z nią podczas pobytu za oceanem. Jak widać, artystyczne dusze się przyciągają, a ciekawe i czasem podobne pomysły mogą zrodzić się wszędzie.

Mamy szczęście do ludzi

Każdy kolejny projekt, jak choćby realizcja marzenia o pomocy przy budowie satelity satelity (o czym więcej wkrótce), czy aranżowanie przestrzeni w szkole oznacza współpracę z wieloma osobami. Pomagają nam uczniowie, rodzice, nauczyciele, pracownicy szkoły, a także nowo poznawani przy różnych okazjach przyjaciele naszych działań. Dzięki pracy projektowej miałyśmy wielkie szczęście poznać cudownych, bezinteresownych ludzi w całej Polsce. Nasze projektowe działania zaowocowały powstaniem Art+ Studia, w które angażują się również inni nauczyciele, jak choćby miłośniczki robótek ręcznych,  i inspiratorki wystroju szkolnej stołówki – Ania i Iza, które każdego roku organizują w naszej szkole niezwykle estetyczny kiermasz świąteczny.

Problem z przestrzenią

Polska szkoła jest niegustowna. To nie dotyczy nawet braku funduszy, a spojrzenia na przestrzeń i możliwości, jakie ona daje. Bo przecież przestrzenią można się bawić.  W Gimnazjum nr 1 w Lęborku na szczęście coraz więcej miejsc pociąga swą przyjazną aranżacją. Kolejne wyzwanie to metamorfoza biblioteki, a w niej motywem przewodnim będzie – upiór na rowerze. Bo rower jako symbol jest w tej szkole  dominujący. Najstarszy egzemplarz, bo bodajże z lat czterdziestych, dumnie stoi w sali pracy przy bibliotece.

To nasz ostatni projekt!

Tak powtarzają od czasu do czasu obie panie. Na szczęście ta obietnica im nie wychodzi, bo pasja i chęć artystycznego angażowania młodych utalentowanych ludzi jest silniejsza od zmęczenia. Przecież zmiana nie jest łatwa, nie każdy rozumie jej sens, nie każdemu też taki styl musi się podobać.

Na zakończenie dodam, że mój zachwyt nad twórczością Ani i Basi jest tym większy, że poza bawieniem się przestrzenią z młodzieżą, robią wiele fantastycznych, innowacyjnych i wręcz kosmicznych  projektów. Ich wyobraźnia i inwencja  wydają  się nieograniczone. A przede wszystkim tak jak ja wierzą, że ważny jest proces, a nie produkt końcowy. A w szkole nie wynik jest najważniejszy, a rozwijanie pasji i kompetencji przydatnych w prawdziwym życiu.

Zdjęcia ze zbiorów Ani i Basi, część  autorstwa Urszuli Kałużnej. 

doświadczeniainspiracjeprzestrzeń do zmian

Przestrzeń w szkole – inspiracje

Lęborskie Gimnazjum nr 1 z pewnością jest inspirujące i imponujące w obszarze kreowania przestrzeni przyjaznej, twórczej i pełnej smaku. Nie zawsze jednak znajdziemy w swoim otoczeniu kogoś, kto w tak fachowy sposób podejdzie do tematu wnętrz, nie oznacza to jednak, że mamy się poddawać i nie zmieniać szkolnych sal i korytarzy. Dzisiaj garść inspiracji z Gimnazjum nr 1 w Gdyni, gdzie od ponad dwóch lat zmieniamy siebie i przestrzeń, w której działamy.

Sala bez drzwi – mieści się nieopodal portierni, tuż pod okiem pani woźnej. Przez lata była zamkniętą strefą, magazynem dla nieużywanych mebli. Zmiana dyrekcji, a tym samym zwrot w życiu szkoły sprawiły, że zaczęliśmy otwierać to, co zamknięte, dając przestrzeń. Najpierw specjalnym wałkiem odmalowaliśmy ściany, wstawiliśmy stoliki, jakimi dysponowaliśmy, zawiesiliśmy półkę staruszkę, bo osiemdziesięciolatkę, uczniowie wykleili kolaż na ścianie i ruszyliśmy. Rada Rodziców dokupiła stoły i sofa, jedna z mam ofiarowała kilkadziesiąt poduszek i tak rozpoczął się nowy rozdział w życiu dawnej sali 07. Z czasem stanęła tutaj skrzynka inspiracji, zawisł  też sznurek pomysłów, dzięki czemu Samorząd Uczniowski w tak nieformalny sposób (dodatkowo) zbiera pomysły od uczniów dotyczące ich potrzeb i propozycji zmian. 07 jest miejscem spotkań, warsztatów, pracy projektowej. W tym roku jego profil nieco zmieniło zwiększone zapotrzebowanie na obiady, zatem sofy musiały „wyjść” na hole i poddasze. Zobaczcie, co tu m.in.  robimy.

Poddasze – przez lata niedostępne dla uczniów, no może poza lekcjami w-f (zdezelowane stoły do tenisa stołowego oraz bezużyteczne resztki siłowni). Dzięki wsparciu Rady Rodziców kupiliśmy nowe stoły do tenisa stołowego, sofy, stoliki, lampy. Dodaliśmy jeszcze magazyny z biblioteki, trochę książek i gry planszowe. W zeszłym roku uczniowie zaproponowali, by była to strefa offline. Dzisiaj w związku ze zmianami w przestrzeni służącej socjalizacji na nowo toczy się dyskusja, które miejsce ma być offline, a które nie. Niby brzmi tak łatwo to, co napisałam o otwarciu poddasza. Łatwo jednak nie było, bo… Otwarta przestrzeń to dodatkowe dyżury nauczycieli na przerwach (wprowadzaliśmy to stopniowo – najpierw na długich przerwach). Pozwolenie uczniom na granie w czasie przerw w tenis stołowy spotkało się ze sprzeciwem części nauczycieli: „Jak to? Zniszczą! Nie można”. Tutaj taka refleksja – nie chcemy, by młodzież była przyklejona do telefonów komórkowych, ale często nie rozumiemy, że warto dać jej coś w zamian. Co przerwa toczy się wyścig z czasem, kto pierwszy zdobędzie stół i zagra. U nas to zagrało, ale walka z mentalnością części dorosłych nie była łatwa. Dzisiaj tę przestrzeń wykorzystujemy także do organizowania nocy w szkole, które stały się u nas bardzo popularne, nie kosztują nic, a wspaniale integrują zespół klasowy.

Sale lekcyjne – powoli zmieniamy i te. Mam na myśli nie tylko wygląd ścian, ale ustawienie ławek na takie, które służy pracy w grupach. Długa droga jeszcze przed niektórymi z nas. Zdarza się, że ustawione w wyspy ławki wciąż wracają do tradycyjnego ustawienia. To pokazuje, że czasami otwarte spojrzenie dyrektora szkoły to za mało na start, ale jak wiemy, wszystko jest procesem. Co więcej, za dwa lata przenosimy się do nowiutkiej szkoły, a tam wszystko będzie zaaranżowane na potrzeby edukacji XXI wieku:)

Biblioteka – o niej było bardzo dużo w ostatnim poście. Kliknij i przeczytaj. 

Gabinet dyrektora – tutaj dominuje  duży stół, wokół którego spotykamy się z uczniami, rodzicami, nauczycielami i gośćmi, by rozmawiać, rozwiązywać problemy i wspólnie zmieniać Jedynkę. Na ścianie zagościły pamiątki związane z naszą prawie dziewięćdziesięcioletnią szkołą. Ściana przyciąga uwagę, a o rzeczach na niej widniejących długo mogą opowiadać uczniowie, którzy w ramach Festiwalu Open House oprowadzają gości po szkole. 

A już wkrótce o przestrzeni wokół szkoły – o naszym kole ogrodniczym oraz klasie pod chmurką. 

doświadczeniainspiracjeprzestrzeń do zmian

Taka może być biblioteka – inspiracje

Bywa zamknięta, niezdobyta, z brakiem dostępu do półek. Ziejąca nudą, z brakiem nowości i wygodnego miejsca do relaksu. Taka na pewno nie jest biblioteka w Gimnazjum nr 1 w Gdyni, o czym pisze dzisiaj bibliotekarka, blogerka i pasjonatka dwóch kółek – Aldona Zmuda Trzebiatowska. 

Pusty korytarz, bo na parterze nie ma sal lekcyjnych i uczniów czekających na dzwonek. Cisza. Otwieramy zwykłe z zewnątrz drzwi, niczym się niewyróżniające z setki takich samych w szkole. Wchodzimy w inną rzeczywistość, do której prowadzą baśniowe drzwi zaprojektowane i wykonane przez uczniów już 10 lat temu. 

Najpierw uderza gwar. To stojąca przy stole do piłkarzyków grupa uczniów gromko reaguje na kolejne gole. Miejsc zawsze za mało – naraz mogą grać jedynie cztery osoby, więc cała reszta dzielnie kibicuje. Może na kolejnej przerwie komuś z nich uda się dopaść stołu jako pierwszemu. Tuż obok stoją cztery zielone kanapy, jak zwykle wszystkie zajęte. Pomiędzy nimi stoliki, zawalone grami planszowymi i zeszytami tych, którzy próbują zachować pozory, że przyszli się pouczyć. W tym roku największą popularnością cieszą się szachy, Farmer i nieśmiertelne Czarne Historie, ale każdy wrzesień rozpoczyna szał na inną grę. Jest ich kilkanaście do wyboru. Gdy na rynek wchodzi jakaś szczególnie ciekawa, od razu uczniowie proszą o jej zakup.

Za ostatnią kanapą pufy – miejsce dla tych, którzy lubią posiedzieć na ziemi, oparci o ciepły kaloryfer. Ulubione miejsce par i grupek przyjaciółek bez przerwy robiących selfie.

Wszyscy rozmawiają, sprzeczają się, dyskutują. Miejsce tętni życiem.

Dwie całe ściany i środek sali zajmują regały z książkami. No tak, przecież to biblioteka! Dziś niczym już nie przypomina starego pomieszczenia, z pokrytymi kurzem szarymi tomami ustawionymi w równych rzędach; z nakazem zachowania ciszy, przypominanym przez groźnie patrzącą zza stołu panią.

Książek jest 11 tysięcy, do każdej można podejść, wziąć do ręki, przejrzeć, poczytać na miejscu. Dzięki Narodowemu Programowi Rozwoju Czytelnictwa w tym roku zawitało prawie 600 nowości, wydanych przed kilkoma miesiącami. Każdy uczeń mógł poprosić o zakup wybranej książki – i niemal wszystkie propozycje udało się zrealizować.

Między kanapami niskie regaliki z książkami „do przeglądania”- Księga Rekordów Guinessa bije rekordy popularności, cała seria Strasznych Historii to akurat książki na 45 minut- wszystko to pod ręką, nie trzeba wstawać z kanapy.

Za stolikiem siedzi dwoje uczniów- to dyżurni wypożyczający książki. Co roku we wrześniowy dzień zapisów tłumy ściągają, aby zapisać się na swój ulubiony dyżur o pasującej godzinie.

Za ścianą obwieszoną fotografiami wykonanymi przez uczniów druga sala – czytelnia. To tutaj stanęła pierwsza w naszych gimnazjum kanapa. Dziś już mocno poprzecierana, ale stanowi symbol zmian, jakie zachodzą od kilku lat- w myśl zasady, że szkoła może być miejscem przyjaznym, z dobrą atmosferą, a nie tylko złem koniecznym. Nieliczni okupują komputery. To znak czasów – jeszcze niedawno kilkunastu chłopców spędzało przerwy wpatrując się w monitor, dziś każdy ma swój smartfon i komputery wróciły do swej pierwotnej, dydaktycznej funkcji.

I w końcu trzecia sala- Pokój Cichej Pracy. Duży stół, przy którym może usiąść kilka osób pracujących nad jednym projektem. Miękki dywan, a na nim kilka puf- idealne miejsce do dyskusji w kilkuosobowym gronie albo do samotnego odpoczynku dla zmęczonego ucznia czekającego na zajęcia pozalekcyjne. Tu nie można grać na gitarze ani śpiewać. To miejsce na spokój i wyciszenie. Z przeszklonymi drzwiami, bo tu nauczyciel nie stoi nad uczniem, a jednak dobrze wiedzieć, co się tam dzieje.

Nasza biblioteka zmieniała się stopniowo, przez dobrych kilka lat. O tym, że jest inna niż standardowa, pomyślałam po rozmowie z mamą pewnego ucznia. Nie rozumiała, dlaczego w związku z problemami syna została skierowana przez wychowawcę klasy do mnie. Tłumaczę więc, że syn całe przerwy przesiaduje pod moim okiem. Niemożliwe – odparła z przekonaniem – mój syn nigdy nie chodzi do biblioteki!

Można się spierać, czy to właściwe zmiany. Obserwując jednak procesy zachodzące w zachowaniach młodzieży,  miałyśmy do wyboru- kurczowo trzymać się wizji biblioteki jako miejsca ciszy i skupienia, do którego wstęp mają jedynie potrzebujący wypożyczyć lub poczytać książkę (czyli, nie oszukujmy się- maksimum 30 % społeczności szkolnej) lub otworzyć się na rozmaite potrzeby młodzieży- starając się, aby ta, poprzez obecność książek w tej przestrzeni sama, nawet niepostrzeżenie po nie sięgnęła. Wybrałyśmy to drugie.

inspiracjeprzestrzeń do zmian

Designerskie inspiracje z Gimnazjum nr 1 w Lęborku, czyli jak niemożliwe jest możliwe

Tuż po przekroczeniu progu szkoły, wchodzimy w świat gustownego i kreatywnego designu. Zafascynowana pstrykam pierwsze fotki, chłonąc inspiracje ze ścian. Przyjechałam poprowadzić szkolenie, więc po szybkim przejściu korytarzem, skupiam się na pracy warsztatowej z nowo poznanymi nauczycielami i dyrektorami, nie wiedząc jeszcze, że poza fantastyczną pracą i ważnym sieciowaniem, czeka na mnie prawdziwa designerska uczta. Pani dyrektor tej najstarszej szkoły w Lęborku, Grażyna Ruszkowska,  oprowadza nas po niebanalnie zaprojektowanej i wykonanej przez uczniów i nauczycieli przestrzeni. W szkole działa koło designerskie, gdzie pod opieką pań nauczycielek o artystycznym talencie spełniają się w temacie projektowania i tworzenia uczniowie. Spójrzcie na zdjęcia (wiem, jakość niektórych jest nienajlepsza) i zobaczcie, jakie cuda można wyczarować w szkolnej przestrzeni. Ja z pewnością upowszechnię te cuda w naszej szkole. Więcej informacji o projekcie – kliknij tutaj.