Tag: nauczyciel

doświadczeniadyrektor na miarę czasówinspiracjetwórczy nauczyciel

Zmiana zaczyna się od nas! Do pracy!

Nowy rok może stanowić fantastyczny impuls do zmian, w tym tych edukacyjnych. Zdarza się, że narzekamy – na reformę, na dyrektora, na nauczycieli, na uczniów, rodziców, organ prowadzący, zapominając, że to my mamy siłę sprawczą i od nas samych naprawdę bardzo wiele zależy. Trzeba tylko odpowiednio podejść do sprawy.

Na co mam wpływ?

Ja – nauczyciel: na uczniów, rodziców, na sposób realizacji lekcji, na budowanie relacji w zespołach klasowych, na uczenie krytycznego myślenia, współpracy, mądrego korzystania z tik, na swoje relacje z innymi, na rozwój osobisty, na współpracę z rodzicami, na sposób realizacji projektów, wycieczek, rzetelne i sprawiedliwe ocenianie, na motywowanie i inspirowanie młodzieży, na wystrój sali (z reguły), na pracę szkoły i wiele więcej. Zostawiam tutaj miejsce na Twoje propozycje:

Ja – dyrektor: na uczniów, rodziców, wszystkich pracowników szkoły, środowisko lokalne, innych dyrektorów i edukatorów, na sposób pracy szkoły, przestrzeń edukacyjną, tworzenie społeczności uczącej się, budowanie relacji, rozwijanie kompetencji przyszłości i kompetencji społecznych, wdrażanie nowych technologii, inicjowanie innowacji, motywowanie, inspirowanie, rozwiązywanie problemów, rozwój osobisty, rozwój innych, szkoły, miejscowości i wiele więcej.  Zostawiam tutaj miejsce na Twoje propozycje:

Czy to mało? Moim zdaniem to bardzo dużo aspektów, które dają nam prawdziwe pole do popisu. Oczywiście nie róbmy rewolucji na wszystkich frontach na raz. Czasem wystarczy rozpocząć reformować jeden obszar, by wpłynął on na pozostałe. Nie wiesz, jak zacząć? Powoli. Od pierwszego kroku, który zamierzasz zrobić. Prostego, ale powtarzalnego, tak – by nowe stało się rutyną.

O czym jeszcze warto pamiętać?

O refleksji nad celem swych działań. O tym za mało mówimy w edukacji, a jest to bardzo ważne. Warto zdefiniować swoje  zasoby i umiejętnościami, a także określić, jakich sojuszników mamy i jakimi ludźmi chcemy się otaczać. Trzeba też powiedzieć sobie jasno, z kim nie jest nam po drodze. Ustalmy, które kompetencje chcemy rozwijać i zaplanujmy, jak najlepiej to zrobić.

Nie czekaj! Działaj! Zmieniaj! Szkoła naprawdę może być dobrym, inspirującym miejscem, a tak naprawdę społecznością ludzi uczących się. Takich szkół potrzebujemy w tak dynamicznie zmieniającym się świecie. Możesz skorzystać z karty postanowień eduzmieniaczowych lub po prostu zainspirować się. Pobierz pliki poniżej. Powodzenia!

karta – zmiana nauczyciel

karta – zmiana dyrektor

 

 

doświadczeniaedukacja za granicą

Tureckim nauczycielem być – o zarobkach, czasie pracy i wyzwaniach

Hocam, hocam! [hociam, hociam] – słychać nieustannie w tureckiej szkole. Choć nauczyciel w tym języku brzmi tak naprawdę  öğretmen, to każdy posługuje się pełnym szacunku słowem hocam! To po prostu forma grzecznościowa w stosunku do każdej starszej osoby, a w życiu publicznym no i edukacji zawsze stosowana. Jak powiedział jeden z naszych kolegów, kultura nie pozwala zwracać się do osoby starszej po imieniu, nawet jeśli to jest kolega z pracy. Tak więc każdy dorosły w szkole to hocam.

Nauczycielem być

Podobno droga do pozostania nauczycielem jest w Turcji długa i usiana licznymi egzaminami. Kto jednak z sukcesem przez nią przejdzie, ma zapewnioną pracę i nigdy bezrobotnym nie zostanie. Kłopot jedynie w tym, że tuż po studiach można być wysłanym aż na siedem lat na południowy wschód Turcji, gdzie nikt nie chce pracować z powodu zagrożenia zamachami i śmiercią. Do niedawna można było uniknąć tak długiego zesłania, żeniąc się (pobyt był ograniczony wówczas do roku), jednak od zeszłego października przepisy zostały zaostrzone i żadne okoliczności nie chronią od zsyłki.

Zawód nauczyciela nie jest w Turcji sfeminizowany, mam nawet wrażenie, że mężczyzn jest więcej od kobiet. Ciekawostką jest również to, że zdecydowana większość nauczycieli, w szkole, którą odwiedziłam, miała żonę lub męża również nauczyciela. Faktem jest, że małżeństwa nie pracują w tej samej placówce.

Czas pracy i zarobki

Ten pierwszy uzależniony jest od typu szkoły. Etat w szkole podstawowej wynosi 18 godzin, a w średniej już tylko 15. Oczywiście można mieć nadgodziny, które są dodatkowo opłacane i tak w zasadzie robi większość nauczycieli. Niektórzy łączą nawet pracę w dwóch szkołach, co ciekawe, 3 dni pracują w jednej, a kolejne 2 w drugiej i nikt nie widzi w tym niczego złego.

Zarobki nauczyciela kształtują na poziomie około 800 euro, są wyższe niż w Polsce, co potwierdza raport OECD. Życie w Turcji jest tańsze niż w Polsce, szczególnie żywność i odzież. 

Na lekcji

Z reguły jest bardzo życzliwie i przyjacielsko, zresztą empatia i dobre relacje to najmocniejsze strony mieszkańców Turcji. Tak więc mamy wysyp selfie z nauczycielami w mediach społecznościowych pomimo zakazu publikowania w nich  zdjęć uczniów, na przerwach podpatrzeć możemy młodzież pochłoniętą życzliwą rozmową ze swoimi belframi. To, co mnie zawsze zaskakuje w relacjach uczniów z nauczycielami, to ogromny brak samodzielności dzieci, nawet nastolatki proszą swych pedagogów o pomoc choćby w kwestii wycinania czy nawet wiązania butów. Wiek nie gra roli! Co ciekawe – nauczyciele chętnie służą pomocą – szczególnie chłopcom.

Metody pracy są tradycyjne. Jak twierdzą nauczyciele, nie da się inaczej, bo muszą przygotować młodzież do licznych testów i egzaminów. To moim zdaniem nieprawda, należałoby nieco zmienić myślenie, ale z tym, jak wiadomo, jest i kłopot w polskiej szkole. W każdym razie prowadzone przeze mnie warsztaty (metody aktywizujące i trening twórczości) cieszyły się dużym powodzeniem i miejmy nadzieję, że choć ktoś wykorzysta cokolwiek na swych zajęciach. Tradycyjne metody prowadzą do tego, że tureccy uczniowie znają teorię, ale nie mają żadnych umiejętności praktycznych, jak choćby w kontekście komunikacji w języku obcym – automatycznie wykonują trudne ćwiczenia, a nie potrafią rozmawiać.

Nowe media są coraz częściej obecne na zajęciach. W odwiedzonej przeze mnie szkole, w ramach programu Fatih, zakupione zostały tablice interaktywne z prawdziwego zdarzenia w każdej sali. Dużą popularnością wśród bardziej nowoczesnych belfrów cieszą się narzędzia Web 2.0, szczególnie dzięki eTwinning i możliwościom, jakie daje.

Wyzwania

Zbyt liczne klasy sięgające 40 uczniów (nawet na językach obcych) to zmora tureckiej szkoły, która zmaga się z wyżem demograficznym. Erdogan apeluje, by tureckie rodziny miały maksymalnie troje dzieci. 

Nuda na lekcji i brak motywacji uczniów do nauki  spowodowane nieciekawymi metodami i przeciążonymi programami nauczania oraz presją egzaminów. Nawet w weekendy uczniowie, którzy chcą dobrze wypaść na testach, przychodzą do szkoły na dodatkowe kursy, a nauczyciele są w pracy (oczywiście dodatkowo płatnej). 

Sytuacja w Syrii i Afganistanie spowodowała, że rząd turecki rozdziela pomiędzy swe miasta, a tym samym szkoły imigrantów. W tokackiej szkole aż 5% uczniów to dzieci z Syrii i Afganistanu, które nie znają ani języka tureckiego, ani tutejszej kultury. Mają ogromne problemy w adaptacji, a państwo nie daje dodatkowych środków na przykład na lekcje języka.

Uczniami z problemami w nauce i na przykład dysleksją zajmują się nauczyciele przedmiotu i wychowawcy. W tureckiej szkole nie ma pedagoga i specjalnej terapii pedagogicznej, co powoduje nadmierne obciążenie uczących oraz kiepskie efekty w radzeniu sobie z problemami.

Awans zawodowy to zbieranie czegoś na kształt tokenów, awansem jest praca w szkole ponadpodstawowej. Oczywiście trzeba zdawać dodatkowe egzaminy.

C.D.N.

 

doświadczeniaedukacja za granicą

Kto rano wstaje, idzie do tureckiej szkoły

Lekcje w szkole w Tokacie (Region Morza Czarnego)  rozpoczynają się zawsze o 8.30, a kończą o 15.40. Krótkie przerwy pomiędzy nimi obwieszcza melodyjny dzwonek, który wygrywa utwór „Dla Elizy” w tureckim stylu. Wtedy na wielki plac usytuowany pomiędzy trzema szkolnymi budynkami wylewają się tłumy dzieci. Szkoła, w której goszczę, liczy około 1400 uczniów w wieku 6-15 lat oraz 97 nauczycieli, którym przewodzi dyrektor wraz z trzema wicedyrektorami. Obowiązkowa edukacja w Turcji trwa 12 lat.

Czas na lekcje!

Każda lekcja trwa 40 minut. Metody należą do bardzo tradycyjnych, wciąż liczy się teoria, jak twierdzą nauczyciele – nie mogą sobie pozwolić na metody aktywizujące. Przygotowują uczniów po prostu pod testy. Zresztą cały system edukacji w Turcji opiera się na testach i egzaminach. Tak więc doświadczamy tutaj takiej sytuacji –  jak rozwiązywanie bardzo trudnych ćwiczeń na lekcji angielskiego (skomplikowanych gramatycznie) przy braku umiejętności komunikacyjnych. Młodzież nie uczy się także współpracy, wszystko wykonując indywidualnie – podzielenie uczniów na pary w trakcie warsztatów dramowych było nie lada wyzwaniem, bo nigdy nie pracują z innymi.

Czas na przerwę

Poza krótkimi przerwami międzylekcyjnymi o godzinie 12.00 jest dłuższa – godzinna, przeznaczona na posiłek. Dzieci mogą iść wówczas do domu lub zjeść coś w jednej z wielu knajpek położonych nieopodal szkoły. Tak samo nauczyciele. Wielu z  nich w czasie przerwy na posiłek udaje się do pobliskiego meczetu na modlitwę. Dobry wyznawca islamu modli się 5 razy w ciągu dnia.

Dyrektorem być

Stanowiska kierownicze obejmują osoby, które pną się po szczeblach kariery, zdobywając punkty za swą pracę (szczegółów nie znam, bo żadna z pytanych osób nie była w stanie tego dokładnie wyjaśnić), no i w dzisiejszych czasach szczególnie – są dobrze umocowane politycznie. Moje doświadczenie pokazuje (a od 10 lat regularnie goszczę w tureckich szkołach), że dyrektorzy zmieniają się jak w kalejdoskopie, niektórzy awansują, a inni niestety idą do gorszych placówek (wiejskich). Gabinet dyrektora zawsze mieści się na najwyższej kondygnacji szkoły – po to, by utrudnić w pewien sposób dotarcie do niego, sprawić – by rodzice rozwiązywali problemy na niższym szczeblu – z wicedyrektorami (ich gabinety są na pierwszym piętrze). W szkołach nie ma osób, które pełnią funkcję kadrowców czy kierowników administracyjnych, za papiery odpowiada dyrektor. Nigdzie też nie widziałam sekretarek – kwestie administracyjne należą do wicedyrektorów i właśnie dyrektora, którzy dzielą się obowiązkami – każdy wicedyrektor odpowiada za inne grupy wiekowe.

 

C.D.N. – relacje, wyzwania, możliwości, imigranci itd.

Pobyt jest częścią projektu „Innowacyjna Jedynka” w ramach Erasmusa+, teaching assignemnt.

doświadczeniarefleksje

7 grzechów głównych szkoły oczyma nauczyciela

Czas na belferskie, nieco krytyczne spojrzenie na szkołę. Pisząc o tym, co boli, marzymy o zmianie, która tak naprawdę zaczyna się od nas samych, czasem jednak rzeczywistość szkolna przytłacza  i sojuszników zmian dookoła nas nie ma wielu. W myśl zasady, lepsze znane zło, niż coś nieznanego. Tak, jak pisałam wcześniej, pytamy po to, by przyjrzeć się rzeczywistości i zdobyć się na głębszą refleksję. 

Nauczyciel z 4,5-letnim stażem w szkole podstawowej, gimnazjum i liceum w różnej wielkości miejscowościach

  1. Prędkość – wszystko musimy zrobić szybko, aby zdążyć, aby więcej. Bo zaraz koniec semestru, bo testy, sprawdziany, egzaminy.
  2. Prace domowe – jesteśmy do nich zbyt mocno przywiązani. Kończy się to i tak zwykle tym, że zrobili Ci, co tak naprawdę nie potrzebowali, a reszta spisze z internetu albo na kolanie w szkolnej toalecie. Niestety, ilość prac domowych wiąże się bezpośrednio z punktem pierwszym, jako nauczyciele zrzucamy część tej prędkości na dom.
  3. Oderwanie od życia – po co nauczać wiedzy encyklopedycznej? Każde dziecko ma teraz smartfon w kieszeni z dostępem do Internetu. Po co katować starsze dzieci coraz wymyślniejszymi słupkami? Argument sprzed lat, że „nie będziesz nosić w kieszeni kalkulatora” już dawno przestał mieć sens.
  4. Antyczne wyposażenie klas. W wielu szkołach jest wiele starych i zdezelowanych sprzętów, zniszczonych przez czas i kolejne pokolenia użytkowników. Sprzęty elektroniczne w klasach, takie jak rzutniki czy komputery, często nie są w stanie sprostać współczesnym wymaganiom.
  5. Bezradność wobec uczniów z problemami i uczniów zdolnych – ulubionym uczniem w szkole jest uczeń przeciętny, czyli taki, który się nie wybija w żadną stronę. Uczniowie zdolni są pozostawieni sami sobie, a uczniowie słabi przepychani bez próby poznania przyczyny prawdziwego problemu i pomocy.
  6. Dyrekcja z kosmosu – zamknięta w swoim gabinecie, do którego dostęp jest porównywalny z misją na Marsa. Zamknięta na dialog, nowe pomysły, potrzeby nauczycieli i uczniów. Grzech chyba najcięższy, ale na szczęście coraz rzadziej popełniany.
  7. Niechęć do zmian – przekonanie, że “skoro od zawsze tak robiliśmy, to musi być dobrze”. Brak elastyczności i krytycznego podejścia do siebie i swoich metod.

Nauczyciel z 16,5-letnim stażem w gimnazjum i liceum w dużym mieście

  1. Karta Nauczyciela – może to niepopularny pogląd, ale uważam, że ten archaiczny dokument chroni miernoty nauczycielskie. Tak naprawdę (potwierdzi to chyba każdy dyrektor) nie można zwolnić nauczyciela, który jest złym bądź słabym pracownikiem. To bardzo psuje atmosferę pracy, nie sprzyja kreatywności i poszukiwaniu nowych rozwiązań dydaktycznych. W każdej szkole są nauczyciele, którzy pracują, dyktując każdego roku te same notatki, nigdy nie zmieniają podręczników, testów, nie splamili się nigdy przygotowaniem ciekawego, niebanalnego materiału dla swoich uczniów. Jeśli przynoszą materiał, to jest to nędzna kopia ze starego podręcznika, który nie jest atrakcyjny dla młodego człowieka.
  1. Atmosfera pracy na lekcji – uważam, że to o nią należy zadbać w pierwszej kolejności. Aby skutecznie to zrobić, warto poświęcić pierwszą lekcję na poznanie każdej klasy, ustalenie zasad współpracy. Można to zrobić w bardzo twórczy sposób. Porozmawiajmy np. o imionach, pozwólmy na pracę własnymi rękoma. Niech każdy wydzierga, wyrysuje swoje imię i trochę o nim powie. Przecież pierwsza lekcja nie musi przecież dotyczyć tylko przedmiotu. Warto traktować młodych ludzi życzliwie, tylko wtedy jesteśmy w stanie ich uczyć. Może to banalne, ale zapytajcie kiedyś swoich uczniów, ilu nauczycieli stwarza właśnie takie, bezstresowe warunki pracy na zajęciach? Myślę, że wynik może Was zaskoczyć. Dbajmy o relacje!
  2. Łapanie na błędzie. Jeden z większych grzechów polskich nauczycieli. Wielu konstruuje sprawdziany i kartkówki w taki sposób, by złapać uczniów na błędzie. Uważam to za zniechęcające. Cała energia idzie nie w tym kierunku. Czy naprawdę zależy nam by uczniowie otrzymali słabą ocenę? Czy może lepiej stwierdzić ile umieją? Spróbujcie zrobić kiedyś kartkówkę ze słówek inaczej. Poproście, by uczniowie zapisali wszystkie słówka, które z danego tematu zapamiętali. Zapewniam, że niewielu zasłuży na negatywną ocenę.
  3. Nuda. Trochę pisałam o tym w punkcie pierwszym. Wiele lekcji to zajęcia nieprzemyślane i nieprzygotowane. Nauczyciele „przerabiają” podręcznik i ćwiczenia. Nie poszukują materiałów, które mogą zaciekawić, zaintrygować młodych ludzi. Nie chodzi tutaj tylko o to, by używać nowych technologii. Chodzi o to, by skutecznie uczyć. Moim zdaniem będzie się tak działo, gdy uczeń nie zauważy, że się uczy. Można polecić wszelkiego rodzaju gry utrwalające słownictwo. Im więcej i bardziej różnorodnych tym lepiej. Każdy może się zainspirować tym, co robią cudowni nauczyciele w polskich szkołach. Warto zacząć od blogów dostępnych na stronach Centrum Edukacji Obywatelskiej.
  4. Ewaluacja. Najgorsze jest to, że słabi nauczyciele mają często o sobie bardzo dobre zdanie. Dlatego uważam, że należy pytać uczniów o ocenę swojej pracy. Tylko wtedy jesteśmy w stanie zmienić to, co im nie odpowiada. Pracujemy przecież dla dzieci i ich pożytku. Szkoda, że tak rzadko korzystamy z tego skutecznego narzędzia.
  5. Brak równowagi. Kolejny grzech to nierównomierne nakładanie obowiązków na poszczególnych nauczycieli. Nie od dzisiaj wiadomo, że jest grupa nauczycieli, która dawno „przekonała” dyrektora, że każde powierzone mu zadanie zepsuje… I tacy mają w szkole najlepiej! Na wychowawców się nie nadają (bo rodzice protestują). Przygotowania większego przedsięwzięcia nie można im powierzyć (bo nie podołają). Mogą tylko uczyć (często również z nie najlepszym skutkiem). Z drugiej strony Ci, którzy udowodnili, że są aktywni, twórczy – takim można dać wszystko: wychowawstwo, zorganizowanie wymiany, zdobywanie grantów, zespół przedmiotowy, zespół wychowawczy, protokoły, przygotowanie uczniów do konkursów. Najgorsze upokorzenie? Zgadnijcie, kto dostał nagrodę dyrektora?
  6. Kursy i szkolenia. Nadal dla wielu nauczycieli zło konieczne. Praktycznie gdy zdobędą ostatni stopień awansu zawodowego, nie kształcą się. I nie chodzi tutaj o sformalizowane kursy czy studia podyplomowe (albo nie tylko), ale o zdobywanie i regularne odświeżanie wiedzy. Dzisiaj naprawdę jest to proste. Nauczyciele dzielą się sprawdzonymi w praktyce sposobami i metodami np. w licznych webinariach, czy darmowych kursach online. Każdy może znaleźć coś dla siebie po to, by być lepszym w swojej pracy. Kochani, jeśli od lat prowadzicie tak samo swoje lekcje, to są to propozycje dla Was! Jeśli Wy nudzicie się na zajęciach to co powiedzieć o Waszych uczniach?
ciekawe metodytwórczy nauczyciel

Biuro Uczuć Znalezionych – kreatywne pomysły na lekcje nie tylko wychowawcze

Każda okazja jest dobra, żeby popracować z naszymi uczniami „na emocjach”. W tym wypadku wspaniałym punktem wyjściowym jest krótki  film animowany „Lost property”, który w ciekawy sposób wprowadzi nas w tematykę uczuć i emocji. Dzisiaj, nieco odmiennie, nie przedstawię jednego scenariusza zajęć, ale kilka pomysłów do wykorzystania  w pracy indywidualnej, w parach oraz grupach.

FILM

Struktura lekcji jest o tyle ważna, że powinna zawierać wprowadzenie (podanie tematu i celu zajęć), rozgrzewkę (np. podanie cechy charakteru rozpoczynającej się na pierwszą literę naszego imienia), wybrane zadanie (np. z zestawu poniżej) oraz podsumowanie (refleksję). To ostatnie jest bardzo istotne, można przy tym zastosować kartę myślograficzną, której zdjęcie dołączam do postu (Lubię/Lekcja). Lubię – co spodobało Ci się najbardziej? Lekcja – czego się nauczyłem/łam? 

Pomysły na wykorzystanie filmu – praca w parach/grupach

1.       Stwórzcie/opowiedzcie  losy bohatera lub bohaterki, zanim się poznali (forma literacka lub komiks).

2.       Opowiedzcie historię przedstawioną w filmie, wykorzystując słowa: samotny, przygnębiony, radosny, szczęśliwy, zaskoczony.

3.       Zadajcie jak najwięcej pytań, na które nie odpowiada film.

4.       Stwórzcie plakat zawierający alfabet uczuć i emocji, które wywołuje film. Zobrazujcie go emotikonami. Uzasadnijcie swą opinię (np. E – empatia – to, co czujemy, oglądając film; P – przygnębiona bohaterka z powodu nieodnalezienia klucza).


Pomysły na wykorzystanie filmu – praca indywidualna

1.       Dopisz dalsze losy pary.

2.       Wyobraź sobie, że jesteś jedną z rzeczy znajdujących się w Biurze Rzeczy Znalezionych. Napisz swoją historię, uwzględniając uczucia i emocje.

3.       Wyobraź sobie, że bohaterka odnalazła zagubiony klucz. Napisz, co jest za drzwiami, które on otwiera.


Film można zatrzymać również w wybranym momencie i poprosić uczniów o dopisanie zakończenia, a potem porównać ich historie z tym, które przedstawiono w animacji.

Oczywiście moje pomysły to tylko część z morza możliwości, w jakich można poruszać się wokół tego filmu. Więcej, w języku angielskim, znajdziecie tutaj.

2l

doświadczeniarefleksje

Dlaczego refleksja?

Refleksja. Ważna, a wciąż nieobecna w szkole. Można rzec – bywa – u pojedynczych nauczycieli, u niewielu uczniów, sporadycznie u rodziców. Mówimy, że nie ma na nią czasu, bo testy, bo podstawa programowa, bo mają się uczyć, a nie myśleć, wnikać, pytać, bo po co, bo kto to widział. Być może nieco przesadzam, ale ja właśnie mam taką refleksję. Myślę, że czas zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć temu, co się w naszej pracy dzieje. 

Dlaczego refleksja? – kliknij!

W edukacji nieformalnej jest taki fantastyczny moment, kiedy po zrealizowanych aktywnościach przychodzi czas na refleksję. Wraz z moim partnerem projektowym wypracowaliśmy sobie  proste pytania, na które każdy z nas musiał odpowiedzieć: Czego nowego nauczyłem się o sobie i o grupie? Co zabieram z dzisiejszych zajęć?  Niby nic, a jak wiele. Początkowo młodzież miała ubaw, ironizując, śmiejąc się. Wraz z upływem czasu, tym nawet bardziej odległym, bo z kilkuletniej perspektywy dawni uczestnicy wymian młodzieży powtarzali, że to właśnie metody nieformalne i refleksja w ważny sposób ukształtowały ich postawę wobec świata, czyniąc ich aktywnymi, poszukującymi, wyciągającymi wnioski i zmieniającymi swe życie i rzeczywistość. Często refleksja przybierała również kształt nieformalny, tworzyliśmy drzewa refleksji z liśćmi doklejanymi każdego dnia, a różne kolory oznaczały poziom zadowolenia z zajęć. 

A tymczasem w szkole większość z nas przychodzi na lekcje, realizuje temat, nie dając przestrzeni do stawiania pytań przez uczniów i refleksji. Bo sami nie byliśmy tego nauczeni. Rozmawiam z nauczycielami. Są wśród nich ci, którzy oswajają się z refleksją, informacją zwrotną, uczniem stawiającym pytania, sensem oceniania kształtującego. Są i tacy, dla których refleksja to fanaberia – i ta uczniowska, i  ta nauczycielska. Sami nie zastanawiają się nad tym, czego i po co uczą. 

Jakiś czas temu prowadziłam szkolenie dla nauczycieli, którego ważnym momentem była własnie refleksja nad procesami, które zaszły w grupie. Wsłuchiwałam się w przemyślenia, obserwowałam interakcje i pomyślałam, że w temacie refleksji jeszcze wiele pracy przed nami, bo: jak ognia boimy się oceny (nawet w sytuacji, gdy jej nie ma), jak zwariowani „metkujemy” innych, porównujemy, idealizujemy, nie konfrontujemy zdarzeń, uciekamy od problemów, nie słuchamy siebie nawzajem, wiemy lepiej, nie potrafimy mówić o błędach. A przecież to my – poza mądrym prowadzeniem procesu uczenia się przez uczniów, kształtujemy postawy młodzieży. 

Dlaczego refleksja?

Uczymy się poprzez doświadczanie, popełnianie błędów i wyciąganie wniosków. Poprzez stawianie sobie pytań typu: Co robię dobrze w danej sytuacji? Co mógłbym/łabym zrobić inaczej w danej sytuacji?  – rozwijamy się. Stawianie właśnie  pytań otwartych sprawia, że zmienia nam się perspektywa spojrzenia na dany problem, poszerza się nasza optyka. Dobrze poprowadzona refleksja spowoduje, że konstruktywnie i pozytywnie spojrzymy na daną kwestię, nie brnąc w skupianie się na negatywnych aspektach (co przychodzi nam łatwo). W procesie edukacji refleksja to narzędzie o ogromnej mocy, wpływające na nasz rozwój, a także doskonalenie kompetencji, wzmacnianie  motywacji, pewności siebie oraz  sensu i roli uczenia się przez całe życie. A o to chyba nam chodzi?