Tag: edukacja prozdrowotna

doświadczenia

W zdrowej szkole, zdrowy duch

10393780_10205938350317820_4082475625380092481_nO autorce: Martyna Hnatyszyn – psycholog i psychodietetyk w jednym, szkolna koordynatorka Programu Szkoła Promująca Zdrowie, ekspertka Ogólnopolskiego Programu Jem drugie śniadanie. Na co dzień promuje zdrowy styl życia w Gimnazjum nr 1 w Gdyni

Udział Gimnazjum nr 1 w programie „Szkoła Promująca Zdrowie” wiązał się z wieloma wyzwaniami. Najpierw musieliśmy znaleźć poparcie wśród nauczycieli, uczniów i ich rodziców. To akurat nie było trudne. Większość z nas wysoko cieni sobie zdrowie i jego profilaktykę w swoim życiu. Natomiast  chcąc dołączyć do sieci Szkół Promujących Zdrowie – uprzedzono nas, że nasze działania nie mogą być wyłącznie „akcjowe” i „eventowe”. Musimy się wykazać ciągłością naszych działań. To znaczy, że nie możemy na co dzień popierać postaw antyzdrowotnych i raz na jakiś czas zorganizować w szkole dzień zdrowego jedzenia i uważać sprawę za załatwioną. Naszymi postawamy musimy wykazać, że zdrowie jest dla nas ważne codziennie i w każdym wymiarze naszego życia. Zespół ds. Promocji Zdrowia, jaki stworzyliśmy w naszej szkole, łączy nauczycieli najróżniejszych specjalności, nie tylko wychowania fizycznego, ale też językowców i psychologa. Razem mamy szansę działać na wielu płaszczyznach i angażować w swoją pracę jak najwięcej osób. W ubiegłym roku prowadziliśmy warsztaty dotyczące zdrowia – szerzyliśmy naszą wiedzę wśród młodzieży, kładąc szczególny nacisk na ich edukację. Promowaliśmy jedzenie wszystkich rodzajów kaszy, przygotowywaliśmy
zdrowe przekąski, uczyliśmy prawidłowo czytać etykiety, kształtowaliśmy postawy świadomych, młodych konsumentów – nawiązując do niemarnowania żywności i zniechęcania do nadmiernego konsumpcjonizmu. Prowadziliśmy szeroko pojętą profilaktykę nadwagi i otyłości wśród młodzieży.
Aby wykazać się ciągłością naszej działalności, pamiętamy, by przekazywać wartości dotyczące zdrowia przy każdej okazji. Nasi uczniowie, gdy wychodzą do kina – wiedzą, że popcorn i cola nie są dobrym wyborem. Przynoszą swoje przekąski – niskokaloryczne i pełnowartościowe. Warto też dodać, że uczniowie bardzo chętnie angażują się w działania prozdrowotne – od udziału w różnego rodzaju ogólnopolskich konkursach – po codzienne pamiętanie o spożywaniu zdrowego, drugiego śniadania.
W tym roku jesteśmy nastawieni na rozszerzenie naszej działalności na rodziców. Szkoła oczywiście uczy postaw prozdrowotnych i kształtuje dobre nawyki, jednak nie można nie docenić roli rodziców w całym procesie dbania o zdrowy tryb życia. To rodzice są naszymi najważniejszymi partnerami i sojusznikami w promowaniu zdrowia. Naszą współpracę rozpoczynamy od spotkania, podczas którego będziemy wspólnie przygotowywali zielone koktajle – złożone między innymi ze świeżego szpinaku, pietruszki, selera i imbiru. Uczniowie będący w grupie promującej zdrowie – opowiedzą swoim rodzicom i nauczycielom o walorach zielonych warzyw i o tym dlaczego warto pić zielone koktajle. Będziemy wspólnie miksować i degustować powstałe napoje. Dostępne będą karteczki z przepisami i każdy uczestnik spotkania będzie mógł zabrać do domu przepis na koktajl, który najbardziej mu smakował. Chcemy połączyć dobrą zabawę ze smaczną degustacją i nauką. Mamy nadzieję, na integrację środowiska domowego i szkolnego naszych uczniów – abyśmy razem, jednym wspólnym głosem, promowali te same wartości.
Na kolejne miesiące planujemy promowanie spożywania produktów mlecznych – szczególnie jogurtu naturalnego, kefiru oraz maślanki. Ankieta żywieniowa przeprowadzona w czerwcu 2015 roku, pokazała, że nasi uczniowie zaniedbują te sferę swojego żywienia. A trzeba dodać, że produkty mleczne, odzwierzęce są źródłem pełnowartościowego białka – niezbędnego do prawidłowego rozwoju młodego człowieka.
W planach mamy również pokazanie uczniom mocy, jaka tkwi w ziarnach sezamu, siemienia lnianego, pestkach słonecznika czy też dyni. Będziemy przygotowywać domową chałwę, pasty do chleba oraz mieszkanki muesli do jogurtu. Liczymy na zaangażowanie uczniów, rodziców i nauczycieli! Bo gwarantujemy smaczną zabawę, integrację i kształtowanie zdrowych nawyków.

refleksje

O potrzebie zmian asortymentu w polskich sklepikach szkolnych

10393780_10205938350317820_4082475625380092481_nO autorce: Martyna Hnatyszyn to psycholog i  psychodietetyk w jednym. Na co dzień pracuje w Gimnazjum nr 1 w Gdyni, gdzie promuje, wspiera i kształtuje nawyki prozdrowotne. Jest szkolną koordynatorką Programu „Szkoła promująca zdrowie”. Od września 2014 roku skutecznie monitoruje szkolny sklepik pod kątem sprzedaży odpowiedniego asortymentu. Od marca 2015 roku ekspert w Ogólnopolskim Programie „Jem drugie śniadanie”.


Niestety asortyment wielu sklepików szkolnych odbiega od ideału. Znajdziemy tu wszystko…Kolorowe cukierki, batony, chipsy, tłuste pączki, drożdżówki ociekające lukrem. A na deser? Gazowane napoje i sztucznie barwione, posłodzone „herbaty”. Próżno szukać tam jogurtów, świeżych owoców czy kanapek z pełnoziarnistego pieczywa. Dzieci w wieku szkolnym spędzają w szkole co najmniej 6-7 godzin dziennie. Jak mają prawidłowo funkcjonować, gdy w sklepiku ciężko kupić coś, co można określić pełnowartościowym posiłkiem? Nie każde dziecko pamięta o zabraniu drugiego śniadania do szkoły. Nie każde dziecko chce je zabrać z domu. W szkole jest tyle ciekawszych i bardzo kolorowo opakowanych przekąsek… Kto raczyłby się kanapką z domu, gdy z witryn sklepiku szkolnego kusi tyle smakołyków?

Z dniem 1 września 2015 r. wejdzie zmiana do ustawy dotyczącej bezpieczeństwa żywności i żywienia zakazująca sprzedaży śmieciowego jedzenia w sklepikach szkolnych. Dzięki temu asortyment sklepików na pewno się poprawi! Niestety ustawa nie jest doskonała. Co prawda, ujęto w niej dozwolone ilości cukru i soli w produktach i napojach. Zwrócono również uwagę na sztuczne barwniki. Nie ma natomiast żadnej wzmianki o maksymalnej ilości tłuszczu na 100 g w produktach. Ostateczny stan asortymentu sklepiku będzie w takim razie zależał od zdrowego rozsądku osób odpowiedzialnych za zaopatrywanie sklepików.

Zauważyłam, że propozycja zmiany zyskuje tyle samo zwolenników co przeciwników. Ci, którym zakaz sprzedaży śmieciowego jedzenia w szkołach nie odpowiada, zarzucają ustawodawcom wprowadzanie prohibicji. Nie widzą sensu w systemie wprowadzania zakazów. Bo przecież to co niedozwolone, kusi najbardziej. Podają argumenty, że dzieci będą zaopatrywały się w niezdrowe produkty poza szkołą lub zorganizują „czarny rynek” sprzedaży batoników potajemnie w szkołach.
Ci, którzy akcję popierają, cieszą się, że młodzież będzie miała dostęp do świeżych, zdrowych produktów na terenie szkoły. Dostrzegają w tym możliwy kierunek dalszych zmian dla zdrowia i jego promocji wśród dzieci o młodzieży.
Myślę, że ustawę należy traktować jako odpowiedź na zastraszające tempo wzrostu nadwagi i otyłości wśród dzieci i młodzieży. Co piąte dziecko w Polsce ma nieprawidłową, nadmierną masę ciała. W województwie pomorskim odnotowujemy najwyższy odsetek dzieci z nadwagą i otyłością. Ważne, że zwrócono uwagę na to, co dzieci jedzą w szkole. To prawda, że z pewnymi nawykami żywieniowymi dzieci do szkoły już przychodzą, dokonują wyboru. Ale jak tu dokonać właściwego wyboru, gdy zdrowych produktów najzwyczajniej w asortymencie sklepików brakuje lub jest ich tak mało, że ciężko je w ogóle dostrzec? Wprowadzając zdrowe produkty, zwiększamy świadomość dzieci dotyczącą prowadzenia zdrowego trybu życia i podsuwamy propozycje na pełnowartościowe przekąski. Dziecko może wyjść ze szkoły i kupić co zechce. I nikt mu nie zabroni jeść tego co przyniósł ze sobą w szkole. Ale szkoła chce dobrych nawyków uczyć, pokazywać, że można jeść zdrowo i smacznie. Po co kusić batonami i chipsami? Może jak tego nie będzie… dziecko zje kanapkę, popije sokiem i zapomni, że miało chęć na coś słodkiego?

Warto również zwrócić uwagę na sposób informowania dzieci o zmianach. Dobrze, by rodzice i nauczyciele mówili jednym głosem. Staje się on wówczas silniejszy i wprowadza mniej zamętu w życie młodego człowieka. Jeśli podejdziemy do sprawy z akceptacją, dostrzegając w tym szansę na zdrowie i dobre samopoczucie dzieci, sami angażując się w dbanie o swoje nawyki i samopoczucie, zmiany tak naprawdę wcale nie okażą się dla nas tak dotkliwe. Wręcz przeciwnie, mogą się okazać szansą na poznawanie nowych smaków i wspólne, nowe formy spędzania wolnego czasu.

Olaf Żażembłowski – plakat promujący akcję

Myślę, że planowane zmiany w ustawie, nawet jeśli są niedoskonałe, zwróciły uwagę na bardzo ważny problem – żywienia dzieci w szkole. Sądzę, że nie warto negować całej inicjatywy. Warto natomiast wesprzeć dzieci w kształtowaniu nawyków prozdrowotnych. Bo jak mawia stare chińskie przysłowie: „Ktokolwiek był ojcem choroby, zła dieta na pewno była jego matką”.

Śmieciowe jedzenie zniknie ze szkół – wypowiedź pani Martyny Hnatyszyn