Kategoria: refleksyjny rodzic

doświadczeniarefleksyjny rodzic

Zmiana w szkole zaczyna się od nas, uczniowie i rodzice!

Tekst o zmianie, którą mamy w sobie, nie odnosił się do bardzo ważnych partnerów szkolnej rzeczywistości, jakimi są uczniowie i rodzice. Zatem naprawiam swój błąd. Zobaczmy, co mogą uczniowie i rodzice zdziałać w szkolnej rzeczywistości.

Uczeń w szkole ma wpływ na:

budowanie relacji z koleżankami, kolegami i  nauczycielami, na atmosferę w klasie i w szkole, na postępy w nauce i rozwój własny, na projekty edukacyjne, na program wycieczek i życie klasy, na wybór przedstawicieli do Samorządu Uczniowskiego, regulamin SU, wybór opiekunów SU, tworzenie gazetki szkolnej, podejmowanie inicjatyw oraz organizowanie działalności kulturalnej, oświatowej, sportowej – w porozumieniu z dyrektorem (te ostatnie kwestie gwarantuje Prawo oświatowe).

Ja rodzic mam wpływ na:

budowanie dobrej współpracy z wychowawcą, nauczycielami i dyrektorem, na wybór przedstawiciela klasy do Prezydium Rady Rodziców, na pracę Rady Rodziców, na ocenę pracy nauczycieli, na wybór dyrektora szkoły,  na organizowanie wydarzeń klasowych i szkolnych, na program wychowawczo-profilaktyczny szkoły, na wnioskowanie i opiniowanie we wszystkich sprawach szkoły (tak mówi Prawo oświatowe).

Myślę, że rola rodzica w szkole wymaga odrębnego postu, zatem obiecuję niedługo wrócić do tematu, by dzielić się inspiracjami, dobrymi praktykami, a także przykładami rozwiązywania  trudnych problemów. Współpraca szkoły z domem jest wciąż dużym wyzwaniem dla szkoły, ale dobrze zainicjowana przez obie strony może przynieść wspaniałe rezultaty.

 

 

 

doświadczeniadyrektor na miarę czasówinspiracjeprzestrzeń do zmianrefleksyjny rodzic

Szkoła z edumocą – forum wymiany inspiracji i dobrych praktyk – zaproszenie

Jeśli poszukujesz ciekawych inspiracji edukacyjnych i wirusa odwagi, by szerzyć eduzmianę w klasie, w szkole,w miejscowości,  wśród znajomych – nasza konferencja jest dla Ciebie! 

Nie czekaj, dołącz do grona Eduzmieniaczy! Ty, drogi uczniu, nauczycielu, rodzicu, dyrektorze, miłośniku edukacji na miarę czasów, w których żyjemy. 

W atmosferze budowania relacji, dzielenia się tym, co nam się udało lub co nie wyszło, zainspirujesz się od praktyków – innowatorów edukacyjnych, którzy przełamują schematy. 

Wśród prelegentów i prowadzących warsztaty spotkasz między innymi: Ewę Radanowicz ze Szkoły Podstawowej w  Radowie Małym, Karolinę Marzantowicz z IBM, Oktawię Gorzeńską (czyli mnie – Eduzmieniaczkę) i Małgorzatę Brodecką z 17 LO w Gdyni, Martynę Rubinowską z Fundacji Ashoka, Aleksandrę Dobke z ZSSiO w Gdańsku. Tematy prelekcji dotyczyć będą m.in.  tego, czego szkoła może nauczyć się od edukacji domowej, doskonalenia kompetencji społecznych, sposobów na dawanie siły sprawczej uczniom i nauczycielom, inspiracji cyfrowych. 

W trakcie Open Space będziesz mogła/mógł porozmawiać z innymi Eduzmieniaczami, a potem wybierzesz temat warsztatów marzeń. Będą one różnorodne – od nauki tworzenia kreatywnych lekcji o wartościach, poprzez ozoboty, ciekawe aplikacje dla edukacji, chmurę Microsoft, krótki kurs na nauczyciela youtubera, po pomysły na zajęcia przedsiębiorczości, tworzenie szkolnego escape room’u, doskonalenie kompetencji społecznych i realizację projektów międzynarodowych.

Chyba już nie masz wątpliwości, że warto zarezerwować czas  3 marca 2018 w swoim kalendarzu i  dołączyć do grona entuzjastów edukacji – odważnych eduzmieniaczy. 

Szczegółowy program konferencji podamy już wkrótce! W najbliższym tygodniu wystartuje również strona wydarzenia.

Organizatorami konferencji są Miasto Gdynia oraz 17 LO w Gdyni (inicjator wydarzenia).

Partnerami: Eduzmieniacz, Microsoft, Superbelfrzy i Szkoły z mocą zmieniania świata według Fundacji Ashoka. 

Nie czekaj! Zarejestruj się! Liczba miejsc ograniczona! – kliknij!

 

inspiracjerefleksyjny rodzicsprawczy uczeńtwórczy nauczyciel

Otwarte zasoby – cz. I kanały edukacyjne na YT

Oto krótki przegląd otwartych zasobów edukacyjnych, z których warto korzystać i  które warto upowszechniać wśród naszych uczniów. Warto rozwijać w uczniach  ich własną odpowiedzialność za proces uczenia się, który tak naprawdę będzie trwał całe życie, a nawyki, które ukształtujemy jako nauczyciele będą bezcenne – mam na myśli pracę na zasobach ucznia, motywowanie, zaciekawianie nauką, uczenie krytycznego myślenia i rozwiązywania problemów,  pokazywanie, jak mądrze korzystać z zasobów internetu, czyli umieć znaleźć to, co wartościowe w informacyjnym szumie. Dzisiaj cz. I – kanały edukacyjne na YT.

Małgorzata Brodecka – tworzy piosenki biologiczne, a także zamieszcza materiały powtórkowe z biologii przygotowane w bardzo ciekawy, a zarazem zrozumiały sposób. Zaczynam przegląd od Małgosi, bo mam szczęście współtworzyć z nią nasze liceum 🙂

 

Pan Belfer  – kilkanaście filmów na jego kanale na YT rozjaśni wszystkie niejasności ze świata chemii i pomoże w powtórce przed sprawdzianem i testem.

 

Pistacja Matematyka – videolekcje z matematyki na YT to jest to! Podzielone na działy, przygotowane w zrozumiały i ciekawy sposób z pewnością rozwiną kompetencje matematyczne naszych uczniów.

Matemaks –  powtórki matematyczne przede wszystkim do matury. Ulubiony kanał licealistów.

Arlena Witt – lekcje języka angielskiego w ciekawy i bliski życiu sposób to coś dla tych, którzy marzą o tym, by rozwinąć swe kompetencje językowe.

 

 

 

BBC Learning English  – nauka języka angielskiego z brytyjską telewizją. Ciekawie i profesjonalnie. 

 

 

 

Khan Academy Polski – światowej klasy edukacja dla wszystkich, materiały przygotowane przez fachowców z różnych dziedzin (matematyka, nauki ścisłe, ekonomia i finanse, nauki humanistyczne i sztuka, informatyka). Warto skorzystać z bogatych zasobów!

Uwaga! Naukowy bełkot – ciekawe fakty ze świata nauki, przygotowane w bardzo profesjonalny sposób.

Pasja informatyki – dzięki filmom zgromadzonym na YT informatyka nie jest już tak skomplikowana, jak może się wydawać.

Zakręcony belfer – Asia Krzemińska – twórcza i inspirująca łódzka polonistka nie tylko prowadzi popularny blog, ale także kanał na YT. Koniecznie zajrzyjcie  tutaj po inspiracje dotyczące lekcji i narzędzi sprawiających że edukacja jest ciekawsza.

 

 

 

 

 

 

Historia na szybko –  edukacja historyczna przygotowana przez Thrashing mad pl, ulubiony kanał wielu licealistów.

Webinaria Superbelfrzy Nocą – kilkadziesiąt nagrań dla nauczycieli, którzy chcą rozwinąć swoje kompetencje m.in. w zakresie tik, czy po prostu zainspirować się. Must see!

Teraz Edukacja –  znajdziesz tu materiały dotyczące nowoczesnych metod i narzędzi nauczania i uczenia się, porady praktyków i pomysły na zmiany w edukacji.

 

 

 

 

 

Uniwersytet SWPS – wykłady z różnych dziedzin – m.in. zarządzania, psychologii, kultury prowadzone przez specjalistów – warto sprawdzić.

 

TEDed – podobnie jak TED upowszechnia idee, tak TEDed dzieli się animacjami edukacyjnymi w języku angielskim. Fantastyczna baza do wykorzystania w pracy z młodzieżą.

 

 

 

 

 

doświadczeniarefleksyjny rodzic

7 grzechów głównych szkoły – oczyma rodzica – cz. II

Dzisiaj kolejne opinie rodziców i na razie ostatnie. Dyskusja na temat tego, co boli, ma moim zdaniem sens wtedy, gdy służy diagnozie, a nie narzekaniu dla narzekania, zatem, jak wcześniej pisałam, już wkrótce skupimy się na pozytywach i inspiracjach. 

Mama licealisty i ucznia szkoły podstawowej

1. Praca domowa dla rodzica. Nauczyciele chętnie zadają prace domowe obliczone na dużą pomoc rodziców w domu. Jestem na to wściekła. Uważam np. lapbooki za niezwykle rozwijającą formę pracy. Tylko dlaczego zadanej do domu? Dlaczego to ja mam szukać informacji, jak go zrobić? A nauczyciel ograniczył się do zadania i zapisania pracy? Nie pofatygował się nawet, by pokazać swoim uczniom przykładowe prace. Najbardziej bulwersujące? Informacja na stronie szkoły, ze zdjęciami o niezwykle ciekawych efektach pracy z lapbookiem…

2. Niestosowna praca domowa. Często mam wrażenie, że nauczyciel nie zdaje sobie sprawy z tego, ile czasu jego uczeń musi poświęcić na odrobienie zadanej pracy. Ciekawostka z życia mojego syna. Lekcja angielskiego. Uczniowie wykonują na lekcji około 5 zadań. Do domu nauczycielka zadaje 6. Jakim prawem pytam? Jak wygląda kolejna lekcja? Sprawdzanie pracy domowej. Reszta klasy nic nie robi. Koniec zajęć. Kolejne zadania do domu. Ciekawa byłam, jak nauczyciel zapisał temat tej lekcji. Niestety jako rodzic tę możliwość mam zablokowaną. Ciekawe dlaczego?

3. Język angielski. Moje dzieci w swojej edukacji nie miały szczęścia do języka angielskiego. Od początku założyłam, że muszę w ten przedmiot zainwestować sama. Otóż moim zdaniem nauczanie języka angielskiego w polskiej szkole to fikcja. Zaczyna się w szkole podstawowej w jednej dużej grupie. Nauczyciel nie jest w stanie zbyt wiele zrobić z tak wieloma uczniami. Od klasy czwartej nie jest lepiej. Nadal jedna grupa. Gimnazjum – jest podział na grupy. Nauczyciel ma swój system. Praca z bardzo trudnym podręcznikiem (koszt całości niemal 200 zł). Po każdej lekcji lista 100 słówek do uczenia. Oczywiście klasycznym sposobem. Na początku wejściówka. No cóż można i tak. Na koniec gimnazjum podsumowanie wyników egzaminu i podziękowania dla nauczycielki … angielskiego. Uważam, że te podziękowania należą się mi jako rodzicowi, który zadbał o edukację swojego dziecka w tym zakresie.

4. Ocenianie. Ocenianie nie pomaga uczniom się uczyć. Stopnie wyrażone cyfrą tak naprawdę nic nie znaczą. Nie wiem, co jeszcze ma zrobić moje dziecko, by umieć lepiej. Często nie mam wglądu do sprawdzianów czy prac pisemnych. Mogę je obejrzeć tylko podczas konsultacji, ale sfotografować już nie, bo jak usłyszałam jest to autorska praca nauczyciela. Tylko czy naprawdę o to chodzi? Moim zdaniem nie pomaga to w nauce uczniowi, a chroni (nie wiadomo przed czym) nauczyciela. Czy naprawdę nie możemy mieć do siebie jako dorośli ludzie trochę zaufania?

5. Wywiadówki. Właściwie nie wiem po co odbywają się w szkole mojego dziecka. Wszystkiego możemy dowiedzieć się z dziennika elektronicznego. Nie znoszę siedzenia w małych ławkach, na niziutkich krzesełkach. Trochę to upokarzające.

6. Dzieci zdolne. Jestem mamą dość uzdolnionej dziewczynki, która bardzo szybko radzi sobie ze standardowymi zadaniami na lekcji. Jak dotąd żaden nauczyciel nie zaproponował jej zadań ponad program (np. takich przygotowujących do konkursów kuratoryjnych). Dlaczego? Rozumiem pracuje się z całą klasą. Jeśli jednak na kolejnych wywiadówkach słyszę, że mam zdolne dziecko i to ja mogę jej przygotowywać dodatkowe zadania, to chyba jest to nieporozumienie.

7. Oceny celujące. Nadal większość nauczycieli uważa, że ocenę celującą otrzymuje się za osiągnięcie czegoś ponad program. Jest to rzadko stawiana ocena. Co dziwne mają z nią problem nauczyciele wychowania fizycznego, zajęć artystycznych i zajęć muzycznych. Chociaż właśnie w tych przedmiotach podstawa programowa mówi o ocenianiu wysiłku i starań ucznia. Jeśli uczeń przychodzi na zajęcia wychowania fizycznego, jest przygotowany, stara się, bierze udział we wszystkich ćwiczeniach zasłużył na ocenę celującą? Czy nie? To samo dotyczy zajęć artystycznych i muzycznych. Jeśli chodzi o mnie to bardzo, bardzo ważnych. Przecież gdzie indziej dzieci mogą odkryć swój talent? Nauczyciele, nie żałujcie ocen celujących!


Mama gimnazjalisty i uczennicy szkoły podstawowej

1. Wewnętrzna blokada na zmiany. „Uczę tak od 5/10/30 lat i zawsze było dobrze”. I nagle dzieci nie umieją się dostosować do wyobrażeń nauczyciela sprzed lat. Sześciolatki do szkół – absolutnie, bo trzeba byłoby zmienić sposób podejścia do dzieci. Tablety czy komórki- nigdy w życiu, jest zakaz, a na lekcjach używajmy sprawdzonych od trzydziestu lat podręcznika i ćwiczeń. Pierwsza klasa- zawsze wszystkie klasy jeżdżą na wycieczkę do wioski indiańskiej- nie ma możliwości zmiany, choćby dzieci miały Indian w nosie, a we wspomnianej wiosce były trzy razy z przedszkolem… Byle by było niezmienne, znajomo i pewnie.
2. Nieprzyjemnie. To chyba najlepsze słowo na określenie standardowego wystroju i wyposażenia szkoły. Najpierw dziecko siedzi na zimnej podłodze przed zamknięta szatnią, bo boksy są otwierane na 5 minut przed przerwą. Potem próbuje upchnąć w przepełnionej szatni ubrania, pod klasą znów siedzi na podłodze, bo ławek tyle co nic, a biegać po korytarzu i tak nie wolno. Obiad- 10 minut stania w kolejce, a potem wpychanie w siebie tego, co się zdąży przed dzwonkiem. Jeśli kanapka, to tylko na stojąco albo na ziemi, bo stolików do jedzenia nikt nie przewidział. W końcu do domu- z ciężkim plecakiem, bo szafki w szkołach nadal nie są standardem. Gdyby dorosły pracował w takich warunkach, szybko zmieniłby pracę 🙂
3. Zadania domowe. Zmora każdego ucznia. Nie chodzi nawet o ilość, bo na ciekawe, twórcze działania zawsze się znajdzie czas. Bardziej o porażającą nudę: zadanie x ze strony y. Bez polotu, zero doświadczeń, własnych pomysłów, ciekawostek, wyzwań. Byle odwalić kolejne przykłady z zeszytu ćwiczeń.
4. Zebrania z rodzicami. Trwające kwadrans, na których wychowawca przekazuje informacje, które mógłby z powodzeniem zawrzeć w mailu, więc po kilku nikomu już nie chce się marnować popołudnia, a nauczyciel narzeka, że rodzice nie interesują się dziećmi. Zamknięte koło. Jakiekolwiek dyskusje ucinane od razu. Brak rozmów, szukania wspólnej drogi nauczyciela i rodziców.
5. Zamknięcie. Dosłownie. Dziecko wchodzi do budynku i często na osiem lub więcej godzin jest zamknięte, bez dostępu świeżego powietrza. Nieważne, jaka byłaby pogoda- dzieci nie wychodzą na żadnych lekcjach na dwór, łącznie z zajęciami wf, na przerwach również. A w szatni plakat o zdrowym życiu z wielkim hasłem: Dzieci powinny przebywać na dworze minimum trzy godziny dziennie, bez względu na pogodę. Wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego o liściach drzew trzeba uczyć się z podręcznika mając las za płotem, a biegać po zakurzonym korytarzu zamiast na boisku.
6. Brak kół zainteresowań. Kilka jest, ale takich, na jakie ma ochotę nauczyciel, oderwane od potrzeb uczniów. Nauczyciele tłumaczą się tym, że i tak siedzą po godzinach na zajęciach wyrównawczych. W rezultacie jeśli chcesz robić coś ciekawego- zapisz się na zajęcia pozaszkolne. Wyłącznie.
7. Brak informacji. Strona internetowa nieaktualna, bez podstawowych nawet dokumentów, nie mówiąc o aktualnych działaniach,pomysł profilu na FB nawet nikomu nie przyjdzie do głowy. Nikt nic nie wie, każdy odsyła do kogo innego. Jeśli dziecko samo dopyta i jest na tyle rezolutne, by wszystko spamiętać, to super. Jeśli nie – trudno. Masz problem.

doświadczeniarefleksyjny rodzic

7 grzechów głównych szkoły – oczyma rodzica

7 grzechów głównych szkoły to zaplanowana seria postów poruszająca bolączki edukacji. Zapytałam kilka osób – rodziców, uczniów, dyrektorów  i nauczycieli (z różnych etapów edukacyjnych) o to, co najbardziej ich „boli” w polskiej szkole. Sama jestem ciekawa, co wyłoni się z odpowiedzi. Te same bolączki? Inna perspektywa? Potwierdzenie tego, co czujemy? Zaskoczenie? Sprzeciw?  Zapraszam do lektury. 

Jasne strony szkoły już wkrótce, by nie popaść w marazm:) Bo w końcu chodzi o zmianę na lepsze, a nie o narzekanie dla narzekania. Refleksja jest nam jednak bardzo potrzebna.

Mama gimnazjalisty

1. Nauka na dwie zmiany na początkowym etapie nauczania – dla mnie tragedia. Gdy sobie ułożyłam grafik w pracy (oczywiście pod dziecko) – to po półroczu nastąpiła zmiana – na odwrót. Wszystko to,  co wypracowałam, diabli wzięli. Nauka np. od 13-17 jednego dnia, a drugiego od 8-12 – taka schizofrenia. Świetlice przepełnione, dzieci siedziały wręcz na sobie. Wynajęłam opiekunkę i zrezygnowałam ze świetlicy. Szkoła na tym etapie powinna zapewniać opiekę na czas pracy rodziców.

2. Kolejka do obiadu zajmująca  całą przerwę – tak, że nie było czasu, żeby go zjeść. Przeładowanie (w podstawówce).  Szkoda, że w szkołach nie ma teraz kuchni. Kwestia dobrego, zdrowego obiadu jest ważna (no i nie musiałabym gotować codziennie). 

3. Nauka pamięciowa zamiast szukania informacji i korzystania z dobrodziejstw  nowoczesnych technologii i własnego doświadczenia.
4. Za dużo prac domowych. Fajnie byłoby dawać nieco inne wyzwania dzieciom i młodzieży – tak, żeby zaangażować całą rodzinę i trenować pracę grupową. 
5. Zmiana nauczycieli przedmiotowców  w trakcie etapu edukacyjnego – chyba, że na lepsze, wtedy to nie grzech. 
6. Wywiadówki – nie cierpię ….. głupota niektórych rodziców mnie osłabia.
7. Ocenianie uczniów – brak  możliwości wglądu przez rodziców w pracę ich dzieci, ocena wystawiona bez informacji zwrotnej dla ucznia. Ocena pełni zbyt ważną funkcję  w szkole. Szkoła powinna dawać uczniowi radość, powinno chcieć się do niej wracać z uśmiechem na ustach, a nie tylko z bolącym brzuchem i nieprzespaną ze stresu nocą.


Mama licealisty
1. Nuda na lekcjach  – to słowo przewija się najczęściej w rozmowach z moim synem. „Jak było dzisiaj?” Odpowiedź niemalże zawsze brzmi: „Nuda. Słuchaliśmy nauczyciela, robiliśmy zadania”. 
2. Wywiadówki – nie znoszę. Zresztą unikam ich jak ognia, wolę spotkanie indywidualne z nauczycielami lub wychowawcą. Na zebraniach, na konsultacjach zresztą też siedzimy w ławkach, jak uczniowie. I taka w sumie jest nasza rola. Wszystko ogranicza się do przekazania informacji. 
3. Zadania domowe – ich ilość powala. Gdyby mój syn miał odrabiać wszystkie zadane prace, nie miałby w ogóle czasu wolnego. Wypracował sobie pewien system, wie, do którego nauczyciela nie trzeba odrabiać prac. Kombinowanie uczy go przetrwania, co jest przerażające. Marzy mi się szkoła, w której wszystko wypracowuje się w godzinach zajęć, a później jest czas na rozwijanie pasji. 
4. Ocenianie – brak jasnych kryteriów to najczęstsza sprawa, pomijając fakt, że najczęściej nie mogę dostać pracy do wglądu. Nieprzestrzeganie dostosowań. Nikt, ale to nikt nie przestrzega zaleceń poradni, monitowanie u pedagoga nie przynosi efektu. To frustrujące. 
5. Komentowanie i krytykowanie – niestety, wielu nauczycieli wciąż krytykuje i w niewybredny sposób komentuje problemy uczniów, ośmieszając przy tym młodzież. Brak jest pewnej wrażliwości. Nie zdają sobie sprawy, że mogą bardziej ranić i nakręcać problemy. 
6. Wychowanie fizyczne – niemalże jak w słynnej Akademii Weltona na wuefie z reguły wciąż panuje dyscyplina i doskonałość, a każdy, kto nie ma sportowego zacięcia… zwalnia się z zajęć, by uniknąć dyskomfortu bycia ciapą i typem intelektualisty. Na wuefie na słabość nie ma miejsca.
7. Manipulowanie – przedstawianie przez nauczyciela faktów tak, by osiągnąć swój cel. Uczenie tego, co myśleć, a nie jak myśleć. Nauczyciel wie lepiej, przepraszam – wie najlepiej. Nie znoszę tego właśnie na wywiadówkach, brak znajomości zasad przez nauczyciela często „przykrywany jest” manipulacją. 
dyrektor na miarę czasówrefleksjerefleksyjny rodzicsprawczy uczeńtwórczy nauczyciel

Po co uczyć konstruktywnego doświadczania porażki?

„Shit happens, shit needs to happen and we should allow shit to happen” – ta nieco wulgarna myśl stanowiła metaforyczne hasło przewodnie do warsztatów prowadzonych przez Seana Bellamy’ego, w trakcie Szczytu Innowatorów Edukacyjnych 2016 organizowanego przez Fundację Ashoka. I wbrew swemu niezbyt ładnemu wydźwiękowi wprowadziła nas wszystkich w bardzo wartościowe spotkanie, które pokazało, jak ważne jest budowanie nowej jakości pracy szkoły, szkolnej przestrzeni, gdzie błąd nie oznacza końca świata, a porażka jest matką nietuzinkowych rozwiązań.

Warsztaty prowadzone przez Seana wkrótce zaadaptuję do potrzeb kadry mojego gimnazjum, dzisiaj jednak kilka słów o tym, dlaczego warto uczyć doświadczania porażki i przyjmowania jej we właściwy sposób.

Powodów jest wiele. W życiu zdarza się wiele sytuacji, kiedy nie osiągamy tego, co zamierzyliśmy. Niepowodzenia, obok szczęśliwych zdarzeń, to po prostu coś nieuniknionego. Im szybciej nauczymy się przyjmować porażkę jako bodziec i początek nowych, nieplanowanych rozwiązań, tym łatwiej poradzimy sobie, a nasza rezyliencja, czyli umiejętność dostosowywania się do zmieniających się warunków i zdolność do odzyskiwania utraconych lub osłabionych sił, wzrośnie.

Sean zaprezentował trzy postawy wobec porażki:

unikacz – „Przegram” – to jego motto. Unika porażki, boi się jej jak ognia. Nie jest kreatywny, nie podejmuje ryzyka, nie lubi wyzwań.

powielacz –„Mogę przegrać” – to myśl, która go nie opuszcza. Tak więc raczej powiela rozwiązania innych i niezbyt chętnie podejmuje nowe wyzwania, raczej powtarzając to, co wyszło.

zmieniacz – „Co się stanie, jeśli przegram”? – Tak myśli, szukając nowych dróg i rozwiązań trudnych sytuacji. Twórczy, łatwo adaptujący się w nowych sytuacjach, ukierunkowany na rozwiązanie.

Niestety, szkoła z reguły również utrwala wzorzec, w którym błąd piętnuje, podcina skrzydła, wyklucza z gry. Myślę, że warto pochylić się nad tematem i pomyśleć, jak zadziałać i zmieniać kulturę błędu na rzecz kultury rozwiązań. W Irlandii poznałam kilka fantastycznych gier, w których przegrany cieszył się jak dziecko, a przy okazji miał szansę wrócić do gry, mówiąc sobie, jak jest świetny.

Po co uczyć przyjmowania porażki w konstruktywny sposób? Po to, by nie kojarzyła się ze wstydem, a szansami, które daje. Dzięki temu będziemy bardziej kreatywni, empatyczni i świadomi swoich możliwości.