Otwórzmy okna i drzwi! Wpuśćmy życie do szkół!

Wrzesień przyniósł wiele pracy – projektów, wizyt studyjnych, szkoleń, konferencji, wywiadów, spotkań w realu i online, a wraz z nimi gonitwę myśli, refleksji, nieustających pytań i dylematów.

Jedno wiem i z pewnością nie będzie to nic bardzo odkrywczego! Polska oświata  to edukacja wielu prędkości, wielu odcieni, wielu postaw. I nie ma o niej jednej prawdy. Jedni mówią – chcemy, a system nie pozwala. Drudzy – chcemy, a grono patrzy na nas wilkiem, że podnosimy poprzeczkę.  Inni – nawet chcielibyśmy, ale rodzice są przeciwni. Rodzice – w szkole czas się zatrzymał, metody pracy i komunikacji rodem z PRL-u. Znane mi kuratorium oświaty – działamy, ale trudno przebić się przez mur przyzwyczajeń i tradycyjnego myślenia.

Jak więc jest?

Są nauczyciele – prawdziwi pasjonaci – jak na przykład moje koleżanki i koledzy z 17 LO w Gdyni, jak Dorota Kujawa-Weinke z Elbląga, Wiesława Mitulska ze Słupi Wielkiej, czy Ewa Radanowicz z Radowa Małego z zespołem i  setki innych działających w swych szkolnych społecznościach.

Są i tacy, którzy chcą, ale nie wiedzą, jak.

Są i ci, którzy okopali się za wspomnianym wcześniej murem przyzwyczajeń i rutyny.

Co robić?

Czas otworzyć okna i drzwi szkół, spojrzeć, gdzie jest prawdziwe życie, jakie możliwości i wyzwania niesie. Czas siąść razem przy stole i rozmawiać – po co nam dzisiaj szkoła.

To nie jest łatwe. W szkołach, gdzie najlepszą wymówką jest biurokracja (doświadczam jej na co dzień, ale wiem, że wiele “papierologii” możemy sami ograniczyć – trzeba tylko usiąść i pomyśleć), a do relacji często nikt nie przywiązuje wagi – trudno po prostu spotkać się, podyskutować, bez strachu przed oceną i konsekwencjami. Ale spróbujmy!  I dajmy sobie czas i przestrzeń! Nie musimy wprowadzać rewolucji, a po prostu krok po kroku zmieniać małe rzeczy – zgodnie z naszymi potrzebami.

A myślę, że potrzeba innej pracy mimo wszystko gdzieś w nas jest.  Z rozmów z nauczycielami z różnych szkół wynika jasno, że im starsza młodzież, tym bardziej unika szkoły, lekcji, tak więc czas wziąć się do pracy. NIE NARZEKAĆ. SPOTKAĆ SIĘ. POROZMAWIAĆ. I DZIAŁAĆ.

Po to właśnie jest #wiosnaedukacji. Nie daje złotej recepty. Zaprasza do rozmowy, refleksji, poszukiwania pewności, budowania na pasji, dawania przestrzeni i perspektywicznego patrzenia na proces edukacji. A przede wszystkim do budowania relacji. Bez nich polska szkoła nie da rady w czasach kultury instant i szalejącej za oknem Rewolucji 4.0.

 

 

 

 

Leave a Reply

%d bloggers like this: